mikrodawkowanie zagrozenia

5 błędów, które popełniłem ucząc się mikrodawkowania psychodelików

Mam już dość. Mijał trzeci tydzień odkąd pomimo regularnego przyjmowanie mikrodawek czułem się gorzej niż zanim zacząłem. Regularnie się wysypiałem, dobrze odżywiałem, pilnowałem aby nie łączyć grzybów z kawą. Mimo to nie mogłem pozbyć się uczucia rozdrażnienia, niepokoju i niechęci do kontaktu z innymi ludźmi.

Może najwyższy czas aby zrobić sobie przerwę?

Moje potknięcia

Pomimo entuzjazmu, który można wyczuć z moich dwóch poprzednich artykułów (jeden i dwa) nie mam zamiaru ukrywać, że nie zawsze było różowo.

zeszyt pomysly bledy
Błędy to coś czego nie da się uniknąć
@designed by janoon028

Osobiście najlepiej uczy mi się na błędach. Szkoda, że najczęściej na swoich. Oczywiście kilka z nich popełniłem również w trakcie nauki obchodzenia się z mikrodawkami. Większość z nich okazała się dosyć błaha, kilka jednak doprowadziło mnie do punktu, gdzie zastanawiałem się czy jest sens dalej mikro dawkować.


Jeśli jesteś w trakcie procesu albo dopiero zastanawiasz się nad tym czy zacząć, mam nadzieję, że ta lista zaoszczędzi Ci nieco czasu i nerwów.

Oto 5 błędów, które popełniłem w trakcie swojego półrocznego okresu mikrodawkowania

1. Kawa? Może później

Jak już pisałem w poprzednim artykulezbyt krótki odstęp między mikrodawką, a przyjęciem sporej ilości kofeiny (średnia kawa z ekspresu) to murowany efekt rozdrażnienia, niepokoju, mocno bijącego serca. Kawa wypijana wcześnie rano sama w sobie powoduje wyrzut kortyzolu (hormonu stresu), a w połączeniu z psychodelikiem daje to mieszankę wybuchową.

kawa ziarna palone kofeina
W trakcie procesu mikrodawkowania radzę uważać z używaniem dodatkowych stymulantów
@designed by freepik

Ja w dniu „0” staram się robić co najmniej dwugodzinny odstęp między kawą, a mikrodawką, przy czym kawę i tak robię dwa razy słabszą niż na co dzień. Przy Yerba Mate ten problem nie występuje (a może ja po prostu mało sypię?).

Co, jeśli rano czujesz się jak zombie i nie wyobrażasz sobie zacząć dnia od kawy? Też to przechodziłem. Zacznij od higieny snu oraz szklanki wody rano.

Jeśli zawaliłeś z jakiegoś powodu noc, postaraj się po prostu jak najbardziej wydłużyć odstęp między mikrodawką, a pierwszą kawą. Ostatecznie przełóż mikrodawkę na kolejny dzień i zacznij liczyć od nowa(w przypadku protokołu Fadimana).

protokl mikrodawkowanie
W skrajnym przypadku polecam przenieść mikrodawkę na kolejny dzień i zacząć od początku
@źródło microdosing.nl

2. Co za dużo to nie zdrowo


W ciągu ostatniego pół roku mikrodawkowania miałem jeden bardzo dziwny okres. Przez trzy tygodnie czułem się gorzej niż zanim zacząłem mikrodawkować. Szczególnie wyczuwalne było to w dni kiedy przyjmowałem grzyby.

Co wtedy czułem?

Ogromny niepokój po około godzinie od przyjęcia dawki. Poczucie, że coś mi zagraża. Problemy z koncentracją i zawieszanie się. Wyglądało to tak jakby wahadełko przechyliło się na drugą stronę. Najpierw kilka miesięcy świetnego samopoczucia, a teraz nagle zwrot o 180 stopni. Był to czas gdzie realnie rozważałem możliwość zakończenie mikrodawkowania. Jednak nagle przyszło olśnienie.

Mniej czasem znaczy lepiej
@designed by dashu83

Przy truflach mój „sweet spot” (idealna dawka) to było ~0.25g świeżych trufli. Kiedy przerzuciłem się na suszone grzyby postanowiłem z jakiegoś powodu zacząć od powszechnie zalecanej dawki 0.1g.

To był błąd.

Według ogólnie przyjętego przelicznika 0.1g suszonych grzybów to 1g świeżych, czyli 4x(!!!) więcej niż mój sweet spot z trufli. Zagadka rozwiązania. Brałem za dużo.

Jeśli zastanawia Cię jakim cudem mogłem tak się pomylić to już wyjaśniam. Według tego samego przelicznika 0.25g świeżych to 0.025g suszonych. Uwierz mi, to naprawdę mało. Tak mało, że niektóre tańsze wagi nie są w stanie tego odmierzyć. Stwierdziłem więc, że to niemożliwe żebym tak mało potrzebował. Mimo wszystko następnym razem odważyłem 0.02 i w końcu wszystko wróciło do normy. Less is better.


3. LSD vs Psylocybina


To chyba nie końca błąd, ale mimo wszystko chciałbym to opisać.
W pewnym momencie postanowiłem sprawdzić jak zadziała na mnie mikrodawkowanie LSD. Zrobiłem tak jak pisałem w ebooku. Rozpuściłem papierek w alkoholu i precyzyjnie zacząłem odmierzać dawki.

mikrodawkowanie instrukcja
Dokładny opis tego jak odmierzyć LSD do mikrodawkowania znajdziesz w moim ebooku

4ug? Nic

8ug? Nic

12ug? Nic

16ug? nic

20ug? Dalej nic

W tym momencie zapytałem ludzi, którzy czytają mój newsletter, czy w ich przypadku wygląda to podobnie. Okazało się, że doszedłem do ogólno przyjętej granicy mikrodawki (20ug). Było to tym bardziej dziwne, że jeśli chodzi o psylocybinę to potrzebuje zdecydowanie mniej niż inni.

Czemu tak się stało?

Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia. Z drugiej strony pisały do mnie osoby, na których psylocybina nie działa,  za to LSD świetnie. Tutaj niestety widać jedną z największych wad mikrodawkowania, a mianowicie to, że nie zostało ono jeszcze odpowiednio przebadane. 

Możemy jedynie snuć domysły, dlaczego na jednych działa LSD, na innych psylocybina, a na kogoś innego nic albo wszystko.
Uprzedzając pytania-LSD nie było „lewe”. Drugi kartonik zużyłem w tradycyjny sposób i zadziałał tak jak pan Hofmann przykazał.
Rozwiązanie tej zagadki miejmy nadzieje przyniosą kolejne wyniki badań.



4.Zniszczenie trufli

Po pierwszych kilku tygodniach mikrodawkowania termin ważności trufli zbliżał się ku końcowi. Pojawiło się pytanie, jak je teraz przechowywać?

Zacząłem robić research. Jedni mówili żeby mrozić, drudzy żeby suszyć. Mrożenie wydało mi się o wiele prostsze, więc tak też zrobiłem.
O ile na początku nie wyczułem żadnej różnicy, o tyle każdy kolejny raz był coraz gorszy. Kiedy dwa razy z rzędu nic nie poczułem, postanowiłem zwiększyć dawkę.

lód
To chyba nie był dobry pomysł
@designed by xamtiv

Dalej nic, a kolejne zwiększanie dawki nic nie dawało. 

Trufle (zapakowane w kapsułki) zaczęły pokrywać się dziwnym lodowym nalotem i pękać. Zacząłem szukać informacji i wyglądało na to, że je zniszczyłem (a było ich jeszcze sporo). 

Lekcja na dziś – suszenie jest lepsze niż mrożenie. Jedyny minus jest taki, że trzeba być wtedy bardziej precyzyjnym przy odmierzaniu swojej dawki.

5. Zbytnie poleganie na psychodelikach

Tego się obawiałem i tak też się stało (samospełniająca się przepowiednia?).

Niesiony falą euforii pierwszych tygodni zacząłem dawać sobie za bardzo na luz w pewnych kwestiach.
Zyskałem przeświadczenie, że skoro grzyby tak świetnie działają to nie muszę aż tak bardzo się pilnować, a ich działanie zatuszuje moje niedociągnięcia.

mikrodawki
Jak to grzyby nie rozwiążą moich problemów? @designed by freepik

W dni, kiedy nie mikrodawkowałem było coraz gorzej, a po kilku tygodniach zauważyłem, że w pewnych obszarach opuściłem się i wróciłem do starych nawyków. Powrót na właściwą ścieżkę na szczęście okazał się dość prosty, nie zmienia to jednak faktu, że zacząłem jeszcze bardziej traktować grzyby jak tylko “suplement” i dodatek który jedynie UŁATWIA pracę którą muszę sam wykonać, a nie coś co załatwi wszystko za mnie.

Przeszkoda czy wyzwanie?


Błędy i potknięcia jako część procesu musiały się pojawić. Na pewno na przestrzeni kolejnych miesięcy pojawią się kolejne ale tego nie da się uniknąć. Pozostaje mi życzyć sobie abym dość szybko je wyłapywał i naprawiał tak jak te, które opisałem powyżej.

W tym artykule to już wszystko. Za dwa tygodnie opublikuję pełne podsumowanie pół roku mikrodawkowania.

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x