mikrodawkowanie psychodeliki sport zawody

Mikrodawki, a sport. Czy warto mikrodawkować psychodeliki podczas zawodów sportowych?

mikrodawkowanie psychodeliki sport zawody

Na te zawody czekałem cały rok. 43 kilometry, 2000 metrów przewyższeń, 150 przeszkód. 

Runmageddon Ultra w Bieszczadach jako najtrudniejszy bieg w tym roku, miał być zwieńczeniem całego sezonu przygotowań. Ciekawie się złożyło tym bardziej, że tego samego dnia wypadał mi dzień mikrodawki, a także 6 miesiąc odkąd w ogóle zacząłem mikrodawkować.

Czy będzie biegło mi się lepiej niż rok temu tę samą formułę, ale o połowę krótszą? A może stres i zbyt duża ilość bodźców nie pozwoli mi się skoncentrować? Może czując się zbyt pewnie, zacznę szarżować i nabawię się kontuzji lub złamania na którejś z bardziej wymagających przeszkód? Miałem 11 godzin limitu czasowego, aby się o tym przekonać.

runmageddon
Za 11 godzin miałem się przekonać czy podjąłem właściwą decyzję

Jestem osobą aktywną. Trenuję co najmniej 5 razy w tygodniu, do tego dbam o to co pojawia się na moim talerzu. Wpływ mikrodawek na organizm, jak i na aktywność sportową poruszałem już w kilku miejscach na blogu. Uznałem jednak, że dobrze będzie to wszystko zebrać i umieścić w jednym wpisie. 

Podsumuję tutaj jak mikrodawki wpłynęły na motywacje i podejście do sportu, sposób odżywiania, trening, a także odpowiem na pytanie czy jeśli dzień mikrodawki wypadnie w dniu zawodów to czy warto go przełożyć.

1. Motywacja


Jestem osobą, która nie uzależnia tego, czy zrobi trening od tego, czy jej się chce, czy nie. Jeśli danego dnia mam wpisane, że mam przebiec X kilometrów to to po prostu zrobię. Nie zmienia to faktu, że przez większość czasu częściej mi się “nie chce” niż chce.

Co zmieniło się pod tym względem odkąd zacząłem mikrodawkować? Zupełnie nic.

trening
Najważniejsze to pojawić się na miejscu

Wciąż żeby ruszyć na trening muszę się „zmuszać”, a prawdziwą przyjemność zaczynam odczuwać dopiero po pierwszych kilku seriach kiedy endorfiny zaczynają działać. Z drugiej strony myśli o odpuszczenie treningu „bo mi się nie chce” praktycznie przestały się pojawiać. Albo nawet już nie zwracam na nie uwagi.

2. Intencja

Moją pierwszą motywacją była zmiana sylwetki. Po jakimś czasie stało się to lekką obsesją. Kolejną było uzależnienie swojego samopoczucia od tego czy udało mi się podnieść więcej niż na poprzednim treningu albo pobiec szybciej lub dalej.

Aktywność fizyczna zaczęła się paradoksalnie negatywnie odbijać na moim zdrowiu. Był to mój ogromny problem, którego byłem świadomy, ale z którym nie mogłem sobie poradzić. Ostatnio nastąpił wyraźny zwrot.

joga rozciaganie wysilek fizyczny
Motywacja na pstrym koniu jeździ. Nawet na mikrodawkach

 Odkąd zacząłem mikrodawkować, dwa razy przerwałem trening biegowy i wróciłem do domu spacerem. Uznałem, że ból który odczuwam jest na tyle niepokojący, że nie ma sensu się forsować. Jak śmiesznie by to dla niektórych nie brzmiało, dla mnie jest to ogromny postęp.

Jakby tego było mało wracając „na tarczy” mój dialog wewnętrzny nie wyglądał tak jak zazwyczaj czyli “Ja pierdole, Ty kretynie czemu odpuściłeś? Przecież mogłeś biec dalej. Jak w ogóle mogłeś doprowadzić nogę do takiego stanu?!” przy poczuciu wkurwienia i frustracji (plus oczywiście zepsutej całej reszty dnia).

Zamiast tego pojawił się całkowity spokój, a w głowie dialog wyglądał mniej więcej tak “Ok, ból ten czuje od ostatniego wypadu w góry. Pojawia się w tej pozycji. Zacznę od rozciągnięcia i wyrolowania tej grupy mięśni, do tego napisze post na forum, zobaczymy co odpiszą. Jeśli nie przejdzie do piątku to zapisze się do fizjo”. Kompletnie inny (proaktywny) styl myślenia. 

sportowiec
Powoli uczę się, że nie ma po co nadwyrężać zdrowia dla… zdrowia

Skąd taka zmiana? Zmieniła się moja intencja na bardziej długoterminową. W końcu na poziomie emocjonalnym zrozumiałem, że chcę ćwiczyć przede wszystkim dlatego aby być sprawnym w DŁUŻSZYM horyzoncie czasowym, więc żyłowanie się dla 5 kilogramów na sztandze więcej jest… idiotyczne. Ostatecznie to że dzisiaj podniosę ją siedem, a nie 8 razy, w moim życiu realnie nic nie zmieni. Za to potencjalna kontuzja pleców już tak. Wniosek był prosty.

3. Tu i teraz

Na treningu łatwiej odłączyć mi się od spraw bieżących, zostawić je w szatni i w trakcie treningu skupić się na… treningu. Jeśli natrętne myśli się pojawiają to pozwalam im po prostu wybrzmieć i odlecieć. Nawet jeśli w życiu prywatnym mam jakieś problemy, to w trakcie treningu nie mam potrzeby żeby co chwile sprawdzać Messengera/maila czy może coś się nie zmieniło.

Na treningu tylko trenuje.

4. Odporność na ból i dyskomfort


Dobra, podpinam łańcuch z obciążeniem i zaczynam. Robię pierwsze powtórzenie i czuję, że jest jakoś inaczej. Drugie, trzecie, czwarte, piąte. Pewnie coś mi się pomyliło i za mało podwiesiłem.

Trudno, zaraz dołożę. Szóste, siódme, ósme.

Ok, gdzie jest ten talerz? Wszystko jest na miejscu. Dziwne…

No tak. Dziś był dzień mikrodawki.

mikrodawki
Cały czas bałem się, że w połączeniu z dużym zmęczeniem, wpływ mikrodawki objawi się rozkojarzeniem co spowodowałoby trudności na niektórych przeszkodach

W poprzednim artykule wspominałem o ciekawym badaniu gdzie osoby pod wpływem mikrodawek LSD łatwiej znosiły dyskomfort związany z trzymaniem rąk w lodowatej wodzie niż osoby z grupy placebo. Efekty były na tyle zadowalające, że naukowcy zaczęli zastanawiać się nad użyciem LSD jako środka przeciwbólowego.

Coś podobnego zauważyłem podczas treningów.

W dzień mikrodawki (i tylko wtedy) bardzo często udawało mi się albo zrobić więcej powtórzeń niż zakładałem, albo zrobić je o wiele dokładniej niż zazwyczaj. Nie twierdze, że mikrodawki sprawiają, że jestem silniejszy.

Twierdzę, że dzięki temu że łatwiej mi zaakceptować i zdystansować się do dyskomfortu związanego z ostatnimi powtórzeniami, mogę mocniej skoncentrować się na danym ruchu i wykonać jakościowo lepszy trening. Dokładnie tak samo działało to podczas treningu HIIT(sprinty).


Głód


Od jakichś dwóch lat stosuje dietę IF.

W uproszczeniu wygląda to u mnie tak, że pierwszy posiłek jadam około 12, a ostatni około 21. Przeszedłem na nią z dwóch powodów.

Po pierwsze ponieważ zauważyłem, że im później zjem pierwszy posiłek, tym łatwiej mi rano pozostać skupionym.

Po drugie, aby móc zjeść więcej przez resztę dnia. Tak, jestem mentalnie grubasem.

mikrodawkowane odzywianie
Odkąd mikrodawkuje zmieniło się kilka moich nawyków żywieniowych
desgined by @freepik

Miałem jednak pewien problem. Około 10 zaczynałem czuć już dyskomfort, a od 11.30 siedziałem jak na szpilkach. Cały czas patrzyłem na zegarek, nie mogłem przestać myśleć o tym, że zaraz zjem pierwszy posiłek. Nie był to zbyt produktywnie wykorzystywany czas.

Ewentualne uczucie głodu między posiłkami również było bardzo męczące.

Odkąd mikrodawkuję udało mi się „oswoić z głodem”. Wcześniej był on tak uciążliwy jak dźwięk wiertarki udarowej u sąsiada o 6 rano. Teraz przypomina szum klimatyzatora w tle. Dzięki temu zupełnie naturalnie udało mi się przesunąć pierwszy posiłek bliżej 14.

sniadanie if
Ze śniadań udało mi się już całkowicie zrezygnować
desgined by @kamranaydinov


Czułem się już tak swobodnie z uczuciem głodu, że postanowiłem sprawdzić jak będę czuł się podczas postu 24 godzinnego. Ostatni posiłek zjadłem o 18 w czwartek, kolejny miał być w piątek o samej porze.

W piątek pomimo coraz większego poczucia głodu, utrzymywałem wysoki poziom koncentracji aż do godziny 16 gdzie poszedłem jeszcze pobiegać. Wbrew moim obawom biegło mi się wyśmienicie. Jakby tego było mało uczucie głodu podczas biegu zniknęło całkowicie.

Kolacja tego dnia smakowała wybornie.

Mikrodawkowanie, a odchudzanie

Udało mi się zredukować do około 10% tkanki tłuszczowej. Samo w sobie może nie jest to jakimś szczególnym wyczynem gdyby nie różnica w moim samopoczuciu.

Rok temu podczas redukcji, po pierwszych kilku tygodniach zaczęły się wahania nastroju, spadek motywacji, problemy z koncentracją, ciągłe myślenie o jedzeniu. Przez większość czasu czułem się jak wiecznie głodne zombie.

mikrodawki bieganie
Pomimo zdecydowanie większej aktywności niż rok wcześniej czułem się o niebo lepiej pod każdym względem

W tym roku pomimo większego deficytu (średnio zrzucałem kilogram tygodniowo, rok wcześniej dwa razy mniej) czułem się lepiej niż na masie. Prawdę mówiąc, gdyby nie wskazania z wagi myślałbym, że nie udało mi się wejść w deficyt.

Było to o tyle dziwne, że trenowałem więcej i ciężej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Trudności pojawiły się na samej mecie jednak były nieporównywalnie mniejsze niż poprzednio.

Bardziej świadome odżywianie

Jestem o wiele bardziej wyczulony na sygnały płynące z mojego ciała. Szybko wyciągam z nich wnioski i wprowadzam w życie. Dzięki temu udało mi się ciągu ostatnich kilku miesięcy zmienić kilka nawyków żywieniowych

Śmieciowe jedzenie zlikwidowałem niemalże do zera. Nawet w dni, kiedy nie liczę kalorii unikam go, bo wiem że po chwilowej przyjemności zaczynam czuć się ociężały i „rozbity”. O dziwo wcześniej jakoś umykało to mojej uwadze.

Mój największy problem-uzależnienie od cukru bardzo się osłabiło. Aktualnie kiedy przyjmuje więcej kalorii i teoretycznie spokojnie mogę sobie „wliczyć” jakiegoś batonika (z czego chętnie kiedyś bym skorzystał) kompletnie nie mam takiej potrzeby.

donuty
Chęć na słodkie i śmieciowe jedzenie wyraźnie się zmniejszyła
designed by @wirestock

Pamiętam jak całą redukcje czekałem aż znowu będę mógł dodawać słodką granole do owsianki albo omletów. Po kilku próbach poleciała do kosza. W życiu nie czułem tak wyraźnie jak cukier wpływa negatywnie na poczucie sytości i satysfakcji z posiłku. Może szympans zdechł z głodu na redukcji?

Wyraźniej czując jak jedzenie wpływa na moje samopoczucie zacząłem również zmieniać kompozycje moich posiłków. Zmniejszyłem ilość węglowodanów i białka na rzec dobrej jakości tłuszczy. Pierwszy raz od kilku lat na moim talerzu ponownie zaczęły pojawiać się pełnotłuste produkty. Jak na razie sprawdza się to wyśmienicie.

Sen

sen mikrodawkowanie
Po lewej marzec, po prawej średnia z całego roku. Zmiany są praktycznie niezauważalne

Jak widać mikrodawki nie wpłynęły znacząco na jakość snu. Warte odnotowanie jest to, że sny stały się o wiele bardziej wyraźne i realistyczne. Rano budzę się jednak spokojniejszych i poczuciem większego wyspania niż wcześniej. Zniknęła również popołudniowa potrzeba drzemki.

Mikrodawkowanie na zawodach sportowych

Od dwóch lat w miarę regularnie biorę udział w różnych zawodach biegowych, głównie tych z przeszkodami (Spartan Race, Runmageddon, Barbarian) dystans od 5 do 42+ kilometrów. Chociaż w tym roku (początek mikrodawkowania) z powodu panującej sytuacji zorganizowanych było ich mniej to i tak kilka się odbyło dzięki czemu zebrałem materiał do porównań.

mikrodwki zawody
Pomimo panującej sytuacji udało mi się w tym roku pojawić w paru miejscach

Mikrodawki w żaden sposób nie wpłynęły negatywnie na moją formę(psychiczną jak i fizyczną) podczas zawodów. Wręcz przeciwnie. Łatwiej wykonywało mi się zadania związane z na przykład zapamiętywaniem.

Podczas Spartana w Białce na jednym z checkpointów każdy zawodnik miał zapamiętać długą komibnacje cyfr i liter. Cała trudność polegała na tym, że od teraz w każdym momencie mogłem być na trasie z niego odpytany przez któregoś z wolontariuszy.

Stwierdziłem, że od teraz do samego końca (około 3 godzin górskiego biegu z przeszkodami) mój dialog wewnętrzny ograniczę do ciągłego powtarzania tej kombinacji w głowie. W głębi duszy i tak wiedziałem, że za 5 minut albo przy trudniejszej przeszkodzie mi się wszystko popląta.

Przez cały czas utrzymywałem dużą jasność umysłu

Kiedy dwie godziny później podałem prawidłową odpowiedz sam w to nie wierzyłem. Potrafiłem jednocześnie być skoncentrowany w 100% na pokonywaniu danej przeszkody i mimowolnie w głowie cały czas powtarzać tą kombinacje.

Jako porównanie niech posłuży sytuacja, gdzie rok wcześniej na jednym checkpoincie miałem do przeliczenia coś w stylu 16×19:2 i po 10 próbach stwierdziłem, że to nie ma sensu. Byłem wtedy tak zmęczony, że nie potrafiłem się na tym skupić. Po mikrodawce przez cały czas miałem bardzo jasny umysł.

Ból to tylko stan umysłu

Zwiększona odporność na ból pozwalała mi się też bardziej skupić na technice, więc traciłem mniej energii na przeszkodach lub wytrzymywałem dłużej. Były też co najmniej dwie sytuacje gdzie podchodząc do danej przeszkody, wiedziałem, że już jestem w takim stanie, że jej nie zaliczę po czym działa się „magia”.

Podczas ostatniej „pętli” na Spartanie przy samej mecie musiałem, któryś już raz z kolei wciągnąć na górę za pomocą liny 50 kilogramowy worek. Moje dłonie były już skatowane (zapomniałem rękawiczek) do tego stopnia, że na myśl, że będę musiał chwycić chropowatą linę, zaprzeć się i przez 2 minuty mozolnie wciągać worek, robiło mi się niedobrze.

mikrodawki sport
Jedna z tych chwil, której długo nie zapomnę

Podchodząc zapytałem jaka jest kara jeśli nie zrobię tej przeszkody. Stwierdziłem, że dla formalności spróbuje. Wyraźnie pamiętam, że kiedy chwyciłem linę poczułem piekący ból ale ból ten nie wywołał we mnie żadnych emocji. Pamiętam każdą sekundę z kolejnych dwóch minut.

Pomimo coraz większego bólu świadomie, „kroczek po kroczku” z poczuciem pełnej kontroli wciągałem worek na górę po czym spokojnie go opuściłem. Zakładam, że mój wyraz twarzy niewiele różnił się do wyrazu twarzy wolontariuszki, którą jeszcze przed chwilą pytałem o karę.

Nie była to zasługa adrenaliny, a na pewno nie tylko. Jeśli robię coś pod wpływem adrenaliny, robię to tak jakby w „amoku”, a po wszystkim pamiętam to jak przez mgłę. Tutaj robiłem to wszystkie niesamowicie świadomie i metodycznie.

Po raz kolejny przypomniało mi się to badanie

Ściana? A co to?

Nie doświadczyłem również momentu „ściany„(moment w trakcie dłuższego wysiłku fizycznego, kiedy czujesz jak nagle opuszczają Cię wszystkie siły), który pojawiał się podczas poprzednich zawodów. A raczej prawdopodobnie się pojawił ale był bardzo „przytłumiony”.

Do tej pory czułem się świetnie. Biegnąc przez las cieszyłem się świeżym powietrzem, a także kolorami jesieni. Moje myśli orbitowały głównie wokół tego jak tutaj jest pięknie.

Około 30 kilometra doświadczyłem jednak czegoś dziwnego.

Nastrój wokół zrobił się ponury, kolory tak jakby ciemniejsze. Nogi zrobiły się wyraźnie cięższe, a dialog wewnętrzny całkowicie ustał. Nie mogłem skupić się na niczym innym tylko na posuwaniu się do przodu. Prawdopodobnie gdybym biegł „na czysto” od tego momentu w mojej głowie zaczęłoby się robić bardzo brutalnie.

Jednak zamiast tego jedyną wskazówką, że organizm zaczyna protestować był właśnie brak pozytywnego dialogu wewnętrznego i laserowe skupienie się na chwili obecnej.

Nie czułem żadnych negatywnych emocji z tym związanych jak na przykład uczucie, że nie dam rady, że chce żeby się to już skończyło, które towarzyszyły zawsze wtedy kiedy wcześniej doświadczałem „ściany”.

I właśnie te dwie ostatnie rzeczy zdecydowały, że przy kolejnych zawodach będę przekładał mikrodawkę na dzień kolejny. Dlaczego?

Bieg ukończyłem w 9 godzin i 50 minut. Przez cały ten czas ani raz nie miałem czegoś co mógłbym nazwać „ścianą”

Biegam amatorsko (tylko fala OPEN), to jaki czas czy miejsce uzyskam, samo w sobie jest dla mnie kompletnie bez znaczenia. Największą wartość ma dla mnie właśnie ta walka z samym z sobą. Moment kiedy przychodzi „ściana” był dla mnie zawsze najbardziej wartościowy, bo zmuszał mnie do zejścia w głąb siebie żeby znaleźć siłę i przeć dalej. Teraz nie musiałem tego robić.

Według mnie branie udziału w zawodach na mikrodawkach to lekki doping, na dodatek z tego co wiem bardzo trudno wykrywalny ale co kto lubi.

Ja osobiście tego nie popieram.

Jeśli interesuje Cię jak zwiększyłem potencjał mikrodawkowania kliknij tutaj

Jeśli chcesz dowiedzieć się jakie błędy w tym czasie popełniłem kliknij tutaj

Podsumowanie pół roku mikrodawkowania psychodelików znajdziesz tutaj

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Mateusz
Mateusz
5 dni temu

Wiem, że lubisz próbować nowych rzeczy. Jeśli chodzi o zapamiętywanie, polecam książkę Tony’ego Buzana – Pamięć na zawołanie.
Sam mam duże problemy z pamięcią. Nie wszystkie rady czy techniki z tej ksiązki zastosowałem i stosuję, ale to, co zrobiłem, pomogło zauważalnie. 🙂

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x