mkrodawkowanie psychodelików efekty

7 zmian dzięki którym rozwinąłem potencjał mikrodawkowania. Wnioski po 6 miesiącach

mkrodawkowanie psychodelików efekty

Początki w moim wykonaniu zawsze są niezgrabne. Czuję się niepewnie, nie wiem do końca co robię. Błądząc po omacku staram się sprawdzać co działa, a co nie.

Tym bardziej zdziwiony jestem, kiedy patrzę na swój pierwszy raport z mikrodawkowania. Zasadniczo pod względem merytorycznym jest on cały czas aktualny.

Zbyt krótko?

Nie zmienia to faktu, że miesiąc to zdecydowanie zbyt krótki okres aby wypowiedzieć się o długofalowych skutkach procesu mikrodawkowania psychodelików.

Półroczny okres daje o wiele większe pole do popisu. Przede wszystkim początkowe emocje opadły, a ja mogłem bardziej obiektywnie spojrzeć na to, czego codziennie doświadczałem.

Jestem osobą introspekcyjną. Zawsze czymś co mnie najbardziej ciekawiło było obserwowanie swoich myśli, odczuć i reakcji. Będąc pod wpływem mikrodawek psylocybiny czułem się jakbym zamiast lupy w końcu dostał upragniony mikroskop.

mikrodawkowanie spokój
Mikrodawkowanie ułatwia przede wszystkim wgląd w siebie
@designed by dashu83

Mikrodawkowanie oprócz rzeczy oczywistych jak wzrost energii czy koncentracji dało mi przede wszystkim jasny obraz tego, co powinienem w swoim życiu poprawić.

Coraz wyraźniej zaczynałem zauważać pewne schematy.

W tym artykule przedstawię kilka nawyków, które w sposób znaczący zwiększyły korzyści wynikające z mikrodawkowania. Chciałbym podkreślić, że każdy z nich możesz wypróbować przez 30 dni, nawet jeśli nie mikrodawkujesz.

Możesz jedynie zyskać.

Niewygodny sekret

Grzyby nie są Świętym Graalem, magicznym środkiem samoistnie rozwiązującym problemy. Co nie zmienia faktu, że znacznie ułatwiają i przyśpieszają proces zmiany.

Zestawów zachowań, które w ostatnim czasie sprawdziłem było więcej ale poniżej przedstawię tylko te, które niemalże w sposób namacalny pozwoliły mi rozwinąć potencjał mikrodawkowania.

Efekt niektórych odczułem praktycznie od razu (nr 1 i 2), a w innych efekt odczuwalny jest w dłuższym okresie (nr 5). W obu przypadkach zdecydowanie warto.

1.Poranny trening

Mój idealny (ciągle jest ich niestety zbyt mało) dzień wyglądał tak, że około 7 rano zjadałem swoją “porcję”, a o 10:30 wychodziłem na trening.

O tym, że sport powoduje wyrzut endorfin wie chyba każde dziecko. W praktyce wygląda to tak, że po treningu jestem w stanie lekkiej euforii i odprężenia. Stan ten trwa od dwóch do trzech godzin.

endorfin biegacz
Wpływ endorfin potreningowych w dniu dawkowania jest zdecydowanie wyraźniejszy i dłuższy
@designed by lookstudio

Nie każde dziecko jednak wie (i lepiej, żeby tak zostało), że potreningowa euforia w dni, kiedy dozuje jest o wiele większa i utrzymuje się czasami do końca dnia. Wszystkie treningi, które mogłem przeniosłem z popołudnia na rano. Efekt przedłużonej euforii występował jedynie w dniu kiedy przyjmowałem mikrodawkę.

Z porannymi treningami wiązał się jednak pewien problem.

Zbliża się 18, a ja po całym dniu pracy czuję, że zaczynam myśleć coraz wolniej. Picie kawy o tej porze pomoże mi tylko na chwilę, a dodatkowo zaburzy mój sen. Do wyboru mam dwie opcje. Albo odpuścić i iść „resetować” się jakimiś fastfoodowymi filmikami w internecie, albo przez kolejne dwie godziny tłuc głową w mur i łudzić się, że coś z siebie wykrzesam.

W takiej sytuacji pomagał mi szybki trening, który oczyszczał głowę, ale już go dziś zrobiłem. Popatrzyłam za okno i poczułem niepohamowaną potrzebę, aby… wyjść na spacer.

spacer po lesie
Zobaczymy czy mikrodawki pozwolą mi się zachwycić typową polską jesienią
@designed bybristekjegor

Możesz mi wierzyć lub nie, ale ja NIGDY nie chodziłem na spacery sam dla siebie. Po prostu tego nie lubiłem, uznawałem za stratę czasu.

Ubrałem buty, wyszedłem, wziąłem głęboki oddech rześkiego wieczornego powietrza i poczułem, że to jest to. Z planowanego 20-minutowego spaceru zrobiła się ponad godzinna przechadzka. Wróciłem jak nowo narodzony.

Był to dla mnie szok. Kiedy wcześniej miałem podobne próby, ze spaceru wracałem tak samo zmęczony jak przed nim. Wydaje mi się, że bycie pod wpływem mikrodawki pozwala łatwiej skupić się na pięknie otaczającego mnie świata. Śpiew ptaków, zapach powietrza, zachód słońca. Wszystko to wywoływało we mnie stan wdzięczności.

Zobaczymy czy w zimie będzie równie przyjemnie.

Zasada nr. 1 Jak najwięcej porannych treningów. Popołudniowy spacer działa lepiej niż najlepsza kawa

2. Poranne nawadnianie

Pisałem już o tym wcześniej. W trakcie mikrodawkowania bardzo wyczulamy się na wszelkie sygnały płynące z organizmu, gdyż są one wyraźniejsze. Te dobre, jak i te złe.

Bardzo mocno zaczęło mi przeszkadzać poranne odwodnienie. Często wieczorami nie chce mi się pić, więc po powrocie do domu zjadałem posiłek i kładłem się spać. Zupełnie normalne u mnie było, że rano czułem ból głowy, drapanie w gardle i poczucie otumanienia.

Praktycznie zawsze powodowało to, że przez pierwsze 2-3 godziny po przebudzeniu czułem się czasem jakby ktoś uderzył mnie czymś ciężkim w głowę. Zazwyczaj to ignorowałem i zagłuszałem poranną kawą.

twój dzien twoje życie
Tą książkę mam w formie audiobooka, ebooka oraz fizycznej. Warto

W ciągu ostatnich kilku tygodni zacząłem swój kiepski poranny stan widzieć jednak o wiele wyraźniej niż wcześniej. Wtedy też trafiłem na książkę Aubreya Marcusa „Twój dzień, Twoje Życie” gdzie już w pierwszym rozdziale mówi o tym jak ważne jest poranne nawadnianie. Przypadek? Prawdopodobnie tak.

Marcus podaje konkretny przepis: 350ml wody, 3g soli morskiej, sok z 1/4 cytryny. Co prawda cytryny i soli nie używam, ale wypicie wody to był mój poranny „game changer”.

Mocna kawa w zbyt krótkim odstępie czasu od porcji grzybów powodowała stan niepokoju i rozdrażnienia. Z drugiej strony nie wypicie kawy kiedy czułem się źle i nie potrafiłem się do niczego zebrać również nie wchodziło w grę. Odkąd zaczynam dzień od wypicia „na siłe” dużej szklanki wody problem sam się rozwiązał.

picie wody rano
Jest to jeden z tych nawyków, którego efekt widać natychmiast. W końcu odzyskałem poranki @designed by svetlanasokolova

Zasada nr. 2 Co rano od razu po przebudzeniu ZAWSZE wypijam na raz co najmniej 300ml wody. (mniej więcej duża szklanka)

3. Lepsza higiena snu

Tutaj nie ma o czym dyskutować. Sen musi być jak najlepszej jakości. Kiepska higiena snu działa jak hamulec ręczny na proces mikrodawkowania. Chociaż niska dawka grzybów daje zastrzyk energii i naprawdę czasem potrafi uratować dzień po wyjątkowo złej nocy to na dłuższą metę niewyspany umysł nie pozwoli Ci rozwinąć pełnego potencjału.

dlaczego spimy
Oprócz wartościowego przekazu jest świetnie napisana

Polskim ekspertem od dbania o higienę snu jest zdecydowanie Biohaker. Od siebie polecam dodatkowo książkę, Dlaczego śpimy. Ja jestem w ciągłym procesie optymalizacji snu i większość informacji uzyskałem właśnie z tych dwóch miejsc. Dodatkowo Biohaker również mikrodawkował przez bardzo długi czas, więc tym bardziej warto bliżej przyjrzeć się jego zaleceniom.

Zasada nr. 3 Maksymalnie zaciemnione pomieszczenie (tak że nie widzę wyciągniętej przed siebie dłoni) lub opaska na oczy do tego aplikacja do mierzenia jakości snu.

4. Jeszcze mocniejsze odcięcie się od social mediów

Ostatnio na Instagramie opisywałem, swój nawyk, polegający na tym że od około 4 lat podczas każdego urlopu czy też wyjazdu odcinam się całkowicie od social mediów. Działa to fenomenalnie.

W tym roku byłem pierwszy raz na dłuższym wyjeździe (10 dni) odkąd zacząłem mikrodawkowanie. To na jaki poziom wystrzeliła moja kreatywność przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

W ciągu tych 10 dni mój umysł odcięty od zbędnych bodźców za to karmiony naturą, wysiłkiem fizycznym oraz będący pod wpływem mikrodawek wszedł na zupełnie nowy poziom.

View this post on Instagram

Witam Cię po zasłużonym (a przynajmniej taką mam nadzieję) odpoczynku. Urlop to dla mnie czas “resetu” gdzie z dystansu mogę spojrzeć na siebie, swoje otoczenie oraz swoje cele. Do jakich przemyśleń doszedłem podczas tego urlopu? Chcę jeszcze bardziej ograniczyć social media. Będąc przez 10 dni odcięty od Facebooka i Instagrama stałem się spokojniejszy, bardziej kreatywny, szczęśliwszy i przede wszystkim skupionym przede wszystkim na sobie i rzeczach dla mnie najważniejszych. Prawdopodobnie ograniczę te aplikacje do krótkich interwałów w ciągu dnia. Na przykład 8:00-08:30, 12-12:30, 16-16:30 Muszę przestać dokręcać sobie niepotrzebnie śrubę. Zauważyłem, że jeśli dochodzę do momentu kiedy wszystko zaczyna się układać to niepotrzebnie zaczynam zbyt szybko podkręcać tempo. Wygląda na to, że podświadomie tak już się przyzwyczaiłem do działania pod presją, że niepotrzebnie ją wprowadzam nawet tam gdzie zupełnie jest to zbędne. Chcę bardziej doceniać bliskie mi osoby i poświęcić więcej uwagi tym, którzy mogą wnieść coś do mojego życia. Ciągle niestety jestem zbyt często skupiony na rzeczach, które w dłuższym terminie są bez znaczenia, a przez to nie mam czasu docenić bardzo wartościowych ludzi wokół mnie. Bardziej spersonalizować protokół mikrodawkowania. O tym pewnie za jakiś czas będę pisał na blogu, więc na razie cisza 😉 Więcej pracować z ludźmi oraz zainwestować w dodatkowe kursy. Zaczynam przedostatni rok studiów. Oficjalnie mogę wreszcie odbywać praktyki, a co za tym idzie poznać cały proces terapeutyczny od strony praktycznej. To również świetna okazja aby zainwestować w dodatkowe kursy, które pozwolą mi w przyszłości pomagać innym w jeszcze skuteczniejszy sposób. Btw. Mazury są piękne nawet jeśli przez 70procent czasu pada 😉 #urlopwkraju #urlop #wakacje #mazury #aktywnie #psychologia #rozwojosobisty #rozwój #rozwójosobisty #motywacja #reset #psychoterapia #mazurycudnatury

A post shared by Terapia nowoczesna (@terapianowoczesna.pl) on

TickTick płonął, a ja po powrocie w ciągu pierwszych 4 dni nadałem kilku sprawom momentalnie takie tempo, jakiego nie potrafiłem od początku tego roku. Już nie wspominając o tym, że poprzez zmianę perspektywy kilka problemów najzwyczajniej w świecie się rozpłynęło

Zasada nr. 4 Wszystko stąd + każdy dłuższy wyjazd = całkowite odcięcie od konsumpcji Social Mediów.

5. Karmię umysł problemami do rozwiązania

Podczas mikrodawkowania zwiększa się poziom kreatywności. Pomysłów jest więcej i są lepszej jakości. Zauważyłem, że można łatwo to wykorzystać w dodatkowy sposób. Zacząłem świadomie kierować strumień myśli na problem, który w danej chwili mnie angażował.

Od jakiegoś czasu przed dłuższym wybieganiem, medytacją czy też snem, zapisuję jeden problem(w formie pytania) nad którym chcę aby mój umysł pracował.

bieg
Czyli jak łączyć przyjemne z pożytecznym
@designed by drobotdean

Jest to o tyle świetne, że w żaden sposób nie wpływa to negatywnie na jakość snu czy też treningu, a wręcz przeciwnie.

Wiem, że w im głębszy sen zapadnę lub też bardziej zaangażuję się w trening tym efekt będzie lepszy. Ostatnio kilka razy zdarzyło mi się rano być budzonym nie przez budzik ale rozwiązanie problemu, które słyszałem tak wyraźnie jakby ktoś rano szeptał mi je do ucha.

Zasad nr 5. PRZED każdą dłuższą odprężającą mnie czynnością  zapisuję jeden problem w formie pytania. Po otrzymaniu odpowiedzi BŁYSKAWICZNIE zapisuje ją w Inboxie

6. Oddawanie się procesowi

Mniej myślenia, więcej działania. Wzmożona kreatywność to miecz obosieczny. Jeśli mam określony plan tego co chcę zrobić, mikrodawki pozwalają mi bardzo łatwo osiągnąć stan flow.

Jednocześnie jeśli nie rozpiszę sobie tego w formie procesu to kreatywność ta popycha mnie do szukania dziury w całym. Zaczynam skupiać się na nieistotnych szczegółach i rzeczach, które ostatecznie są i tak kompletnie bez znaczenia, a które skutecznie odciągają mnie od „pracy głębokiej”.

rozpraszanie
Świadome odłożenie wątpliwości na jakiś czas na bok pozwala mi pracować skuteczniej @designed by freepik

Dlatego teraz jeszcze bardziej staram rozpisywać Najbliższe Działania po czym niemal bezrefleksyjnie je wykonuję. Rozmyślania i wątpliwości zostawiam sobie na potem.

Jeśli tylko jakaś przeszkadzająca myśl pojawi się w głowie i zaczyna zakłócać pracę, od razu ląduje w Inboxie abym mógł zająć się nią później. Często okazuje się, że „problem” ten był po prostu jakąś pokręconą formą prokrastynacji, który po skończeniu pracy magicznie przestał mieć znaczenie.

Zasada nr 6. Po skończeniu tygodniowego przeglądu zakładam klapki na oczy i skupiam się tylko na najbliższych zadaniach. Wszelkie rozpraszające mnie myśli i problemy natychmiast ląduje w Inboxie.

7. Sporadyczne pełnoprawne tripy

Po tym jak napisałem artykuł o tym jak podczas tripu łatwiej mi zyskać szerszą perspektywę postanowiłem wcielić się w rolę czytelnika i krok po kroku zrobić to co sam polecałem. Miał to być mój pierwszy trip odkąd zacząłem mikrodawkować.

Efekt był lepszy niż się spodziewałem. Kilkanaście godzin później miałem już stos zapisanych kartek oraz zaszczepione przekonanie, że muszę natychmiast zacząć wprowadzać w życie pomysły, które zapisałem. Dziś mijają dwa miesiące od tego wydarzenia, a ja na początku tego tygodnia doprowadziłem do końca rzecz którą odwlekałem od prawie dwóch lat.

Wykres wpływ psychodelików na mózg
Spojrzenie na rzeczywistość w nieco inny sposób niż zazwyczaj jest bardzo odświeżające.

W moim przypadku łączenie mikrodawek z pełnym tripem pozwala mi łatwiej odtworzyć(a raczej przypomnieć sobie) mój sposób postrzegania rzeczywistości, którego doświadczam podczas doświadczenia psychodelicznego. Skutkuje to tym, że kiedy czuję, że zaczynam schodzić na manowce to mogę sobie przypomnieć o co mi naprawdę wtedy chodziło i wrócić na właściwą ścieżkę.

Zasada nr 7. Raz na jakiś czas robię sobie przerwę aby odbyć pełnoprawny trip

To nie koniec

W tym artykule to wszystko. Jest to jednak dopiero pierwsza z trzech części podsumowujących mikrodawkowanie w dłuższym okresie. W kolejnym wpisie poruszę temat największych błędów jakie popełniłem w ciągu ostatnich 6 miesięcy.

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Natalia
Natalia
16 dni temu

Dziękuję za ten artykuł 🙂

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x