psychodeliki terapia

Trip terapeutyczny. Jak to robię w 9 krokach

trip terapeutyczny

“Man cannot discover new oceans unless he has the courage to lose sight of the shore” Andre Gide

Na psychodeliki trafiłem wiele lat temu, zupełnie przypadkowo. Był to bardzo intensywny okres w moim życiu. Taki o którym mówi się, że miło się go wspomina, ale wstyd opowiadać. W tym gąszczu różnych przeżyć i bodźców jeden dzień szczególnie zapadł mi w pamięć.

Kiedy po kilku latach funkcjonowania w coraz bardziej przykrym błędnym kole niekończącej się imprezy, w moje ręce wpadło kilka niepozornych papierków, nie miałem w stosunku do nich żadnych szczególnych oczekiwań. Fajne kolorki i głupawka? Biorę!

I faktycznie, po dość mocnym „wejściu” tak właśnie było. Do czasu. 

Kiedy na chwilę odłączyłem się od znajomych i zostałem sam na sam ze swoimi myślami, nie mogłem uwierzyć w to co się dzieje.

Zauważyłem, że odłączyłem się od swoich myśli i uczuć. Mogłem oglądać je jak naukowiec oglądający próbki pod mikroskopem. Kojarzysz scenę z filmów SciFi gdzie bohater na interaktywnym ekranie przed sobą, ma różne dane, którymi manipuluje w dowolny sposób?  

mezczyna patrzy na ekran obserwuje mysli
Wyższy poziom samoobserwacji

Właśnie tego doświadczyłem tylko, że zamiast obrazków, jak na tacy widziałem swoje przekonania, wspomnienia, myśli. Przestałem być trajkoczącym umysłem, a stałem się obserwatorem.

Obserwującym samego siebie. 

Prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu mogłem na siebie spojrzeć obiektywnie (to akurat nie był miły widok). Dodatkowo mogłem z dystansu spojrzeć na otaczającą mnie rzeczywistość i rzekomo sztywne reguły, które miały nią rządzić.

Odszedłem na bok, aby pobyć dłużej sam. Myślałem o różnych sytuacjach z mojego życia, tych z przeszłości oraz przyszłości i patrzyłem jaki potok myśli i emocji to wywoła. Zafascynowało mnie, że bez znaczenia czy wracałem do doświadczeń przykrych czy pozytywnych, nie identyfikowałem się już z nimi. 

Zacząłem dochodzić do coraz dziwniejszych wniosków.

To ja jestem odpowiedzialny za to jak interpretuję rzeczywistość?

Moje emocje ani przekonania nie są mną, ani mnie nie definiują? 

Rzeczywistość, w jakiej żyje jest odbiciem mnie samego? 

Świat nie kręci się w okół mnie i tego, co mi się wydaje? 

mezczyzna ma nowe pomysly
To był jeden z tych dni, których nie zapomnę nigdy
designed by @stories

Pierwszy raz w życiu będąc pod wpływem jakiejś substancji nie czułem lęku i rozdrażnienia, kiedy działanie zaczynało słabnąć. Wręcz nie mogłem się doczekać aż wszystko się skończy i sprawdzę będąc trzeźwym czy moje przemyślenia są prawdziwe.

Oczywiście nie miałem wtedy pojęcia o czymś takim jak integracja doświadczenia psychodelicznego. Kiedy rano się obudziłem, powlokłem się do domu w poczuciu oświecenia i… nic się nie zmieniło.

 

Jednak samego uczucia “wyrwania” się okowów swoich własnych ograniczeń nie mogłem zapomnieć. Niesamowicie zafascynowało mnie wtedy jak wszystko co wtedy poczułem pokrywa się z książkami Eckharta Tolle czy Anthonego De Mello.

Co się zmieniło?

Chociaż pozornie nic się w moim życiu nie zmieniło, to jednak czułem, że doświadczenie to jakoś na mnie wpłynęło.

Mimowolnie coraz częściej zacząłem  przyglądać się temu, co do siebie mówię. Temu, jak wpływa na mnie środowisko w którym się obracam. Jak moje myśli oddziałują na uczucia, a uczucia na myśli. 

Jednocześnie coraz mniej frajdy sprawiało mi spędzenie kolejnego wieczoru którego punktem kulminacyjnym było bełkotanie po raz setnych tych samych bzdur, na te same tematy wśród nowo poznanych ludzi, którzy zachowywali się tak samo, jak ci tydzień temu i prawdopodobnie tak samo, jak Ci tydzień później. Monotonia tego rzekomo pełnego wrażeń życia zaczęła mnie coraz bardziej męczyć.

Anthony de mello przebudzenie okladka
Prawdopodobnie jedna z najważniejszych książek jakie w życiu przeczytałem

Za to jeśli tylko pojawiała się okazja aby ponownie odbyć psychodeliczną podróż, dwa razy nie trzeba było mi powtarzać. Coraz mocniej uświadamiałem sobie jak potężny potencjał kryje się w odłączeniu się na chwile od swojego „Ja”. Można wtedy prawie jak ogrodnik usuwać gnijące przekonania, a zamiast nich „sadzić” świeże i bardziej dopasowane do danego człowieka.

Niestety jak to ja, musiałem oczywiście na początku przegiąć w drugą stronę.

Był okres, gdzie z zegarkiem w ręku, dokładnie co 2 tygodnie oddawałem się w objęcia innych stanów świadomości. Miałem w końcu tyle rzeczy do zmiany. Za każdym razem skupiałem się przede wszystkim na tym, co myślę i czuje. Czułem, że rozumiem więcej, wiem więcej, widzę więcej,.. a funkcjonuję tak samo albo coraz gorzej.

Coś tu ewidentnie nie grało. Wtedy nie znałem jeszcze pojęcia head tripper ale ewidentnie nim byłem. Wszystko miało się jednak niebawem zmienić.


Przełom

Pewnego dnia, jak co drugi weekend byłem pod wpływem LSD. W którymś momencie naszła mnie refleksja, która pociągnęła za sobą ciąg bardzo pozytywnych zmian w moim życiu.

Po pierwsze jako człowiek, który jest zwierzęciem stadnym (bądź też istotą społeczną) chce się podobać innym i czuć się atrakcyjnym w stosunku do płci przeciwnej. Nie wygram z tym, jest to biologiczny mechanizm. Wypieranie się go jeszcze bardziej pchnie mnie w jakieś dziwne mechanizmy obronne.

Po drugie zauważyłem, że im ktoś jest mniej atrakcyjny (przede wszystkim we własnych oczach) to bardziej potrzebuje tego poczucia z zewnątrz. Nie chciałem spędzić życia na ciągłym (nawet podświadomym) zastanawianiu się czy jestem „wystarczająco” atrakcyjny. Uznałem, że jest to strata energii i nie chcę sobie tym zaprzątać głowy.

Zadałem sobie pytanie “Co musiałbym wprowadzić, co obiektywnie podniosłoby mój poziom atrakcyjności do poziomu, że nie musiałbym już o nim myśleć?” Odpowiedź w przypadku chłopaka o sylwetce skinny fat (wpisujesz w Google na własną odpowiedzialność) była jedna-wyprostować się, zrzucić tłuszcz, zbudować mięśnie.

Uznałem, że w przeciwieństwie do chociażby ubrań, (to co akurat jest modne nie jest zależne ode mnie) wysportowana sylwetka to jest coś na co mam w dłuższym terminie stu procentowy wpływ. Dodatkowo oprócz „odhaczonej” atrakcyjności, poprawię swoje zdrowie oraz zyskam poczucie własnej skuteczności, które według Bandury jest jednym z fundamentów szczęśliwego życia.

Potęga pytań

Będąc w samym środku doświadczenia psychodelicznego wziąłem kartkę, długopis i zacząłem pisać.

Co muszę wprowadzić? Znaleźć trening z masą własnego ciała.

Dobra ale nikt kogo znam nie ćwiczy. Skąd brać inspirację oraz od kogo czerpać wiedzę? Znaleźć aktywną społeczność w internecie od której będę mógł się uczyć.

Jak uniknąć codziennej walki z samym sobą aby zabrać się do ćwiczeń? Z góry ustalić w jakie dni będę trenował i robić to OD RAZU po przyjściu do domu.

Następnego dnia po przebudzeniu pomimo oporu (juuuutro!!!) zacząłem działać. Całkiem przypadkowo zaczęła się na poważnie u mnie jedna z najbardziej fascynujących przygód w życiu czyli sport. I o ile ktoś może uznać, że ta intencja była płytka (ja ogólnie jestem dość płytkim człowiekiem) to nie wiem czy można znaleźć lepszą u dwudziestoparolatka.

Prokrastynacja sprawia, że wszystkie przebłyski „geniuszu” których doświadczysz podczas doświadczenia psychodelicznego, z biegiem czasu coraz bardziej będą przypominać sen.

Ostatecznie oczywiście okazało się, że ludzka psychika jest trochę bardziej skomplikowana. Dorzucenie trochę mięśni, nie sprawi że poczujesz się naprawdę atrakcyjny, a jedynie to, że od teraz atrakcyjność będziesz łączył z większą ilością masy mięśniowej. No ale początki zawsze są niezgrabne.

Najważniejsze było to, że po raz pierwszy przemyślenia z tripa spisałem, zmieniłem na działania i zacząłem świadomie kreować swoją rzeczywistość. Z biegiem czasu klocki zaczęły same się układać.

Fenomen doświadczenia psychodelicznego

Ostatnio zastanawiałem się jak to się stało, że pod wpływem tak naprawdę jednego doświadczenia, JA który przez wiele lat był fizyczną kaleką (wieloletnie uzależnienie od gier, a następnie kilkuletni ciąg imprez) tak się zmienił.

Do tego czasu szczytem moich możliwości było zrobienie kilkunastu pompek, a wcześniejsza przygoda na siłowni skończyła się po roku gdzie przytyłem… 15kg i bynajmniej nie była to tkanka mięśniowa. Dwa lata później trenuje już 6 x w tygodniu i przygotowuje się do górskiego maratonu z przeszkodami. Swoją drogą, jeśli ktoś też biegnie Ultra to dajcie znać, może spotkamy się na trasie.

Ale wracając do tematu, jak pisze Coleman w swojej książce

„Psychological healing with psychedelic drugs involves not only this shadow work, but also includes what is called the „peak experience”.

The peak experience is a sampling of how we might we feel and perceive life if we had never been programmed or traumatized. It an experience of peace, relaxation, and connection with Spirit.

It is a fresh, “here and now” experience of the joy of existing without the fears, anxiety, neuroses, judgments, and conceptualizations that habitually contaminate our perception of reality.

Words cannot adequately describe the places you may visit in non ordinary states of consciousness. They are scared experiences of sanity that can be remembered and used as reference points to cultivate and learn to reproduce without the drug as we heal and evolve.”


Nie da się lepiej tego opisać. W trakcie tripa na chwile pozbywasz się całego szlamu który na co dzień zabrudza Twoją percepcje. Czujesz się świetnie, znikają kompleksy, toksyczne pętle, przekonania i związane z nimi czarnowidztwo i umniejszanie sobie. Emocje, te złe jak i te dobre swobodnie przez Ciebie przepływają, a Ty całą energię którą na co dzień przepalasz na utrzymywanie przeróżnych mechanizmów obronnych masz wolną.

Widzisz świat, siebie i swoje możliwości taki jakim widziałbyś go gdybyś nie był obciążony tym balastem. Przestajesz kurczyć się i zasłaniać przed wyimaginowanymi zagrożeniami. Masz czysty obraz, tego czego chcesz oraz tego jak to osiągnąć. Wszystko zaczyna samo się układać w głowie, a Ty nie możesz wyjść z podziwu jakie to proste.

Można tutaj wykorzystać pewien mechanizm podobny do pamięci mięśniowej tylko, że na poziomie mentalnym. Oprócz „klasycznego” przepracowania traumy pokażę Ci jak przenieść się do stanu do którego dążysz i zapamiętać go. Pozwoli Ci to potem zdecydowanie szybciej osiągnąć Twój cel, bez względu na to jaki by on nie był.

Jak to działa?

Załóżmy, że mamy dwie osoby, obydwoje chcą założyć firmę, która da im dochód w okolicy miliona złotych rocznie. Obydwoje zaczynają od zera, w miejscu w którym nikogo nie znają. Jest między nimi tylko jedna różnica.

Pierwszy z nich już kiedyś miał taką firmę ale ją stracił. W każdym bądź razie doświadczył już jakie to uczucie prowadzić taką firmę, zarabiać takie pieniądze, wie, że trudności i stres, który się pojawi jest częścią gry. Jak źle i ciężko by nie było, przed oczami ciągle ma obraz siebie po osiągnięciu celu. Do tego będąc absolutnie przekonany, że się da i jest to w jego zasięgu (bo już tego doświadczył) idzie jak burza do przodu.

jeden wygrywa szybciej niz drugi
Postawa z jakiej wychodzisz robi ogromną różnicę
designed by @freepik

Druga osoba tego nigdy nie doświadczyła. Wchodzi na obcy ląd. I nie chodzi tutaj tylko o doświadczenie ale przede wszystkim o oczekiwania. Rzeczywistość zawsze je weryfikuje. Na drodze piętrzą się trudności, a z nimi wątpliwości, a z nimi różne formy autosabotażu. Cel zaczyna się coraz bardziej oddalać. Nawet jeśli ostatecznie uda się go osiągnąć to będzie to trwało o wiele dłużej niż by mogło.

Wewnętrzne poczucie spokoju i pewności znacznie skraca i ułatwia wykonanie każdego zadania.

Jest to bardzo przejaskrawiony przykład ale chciałbym żeby osoby, które nigdy tego nie doświadczyły zrozumiały o co mi chodzi. W trakcie doświadczenia psychodelicznego jeśli odpowiednio skierujesz swój strumień świadomości, możesz każdą komórką ciała poczuć jak to będzie kiedy osiągniesz już pewien stan. I niekoniecznie chodzi mi tylko o stan konta ale też samopoczucie, postawę, pewność siebie.

Po powrocie do „normalności” będziesz mógł myślami wrócić do tego uczucia, co pozwoli Ci łatwiej omijać „potykacze” w postaci autosabotażu czy samoutrudniania. Stan, którego będziesz mógł wtedy doświadczyć stanie się czymś w rodzaju latarni morskiej. Im lepiej go zapamiętasz tym łatwiej będzie Ci później zmierzać w jego kierunku.

Jak to na mnie wpłynęło

Wracając do mojej historii. LSD pomogło mi wtedy na poziomie EMOCJONALNYM zrozumieć, że sport to jest coś co mi pomoże. Każdy palacz we, że nie powinien palić, osoba otyła że powinna schudnąć, a ja wiedziałem, że strasznie się zapuściłem  i powinienem coś z tym zrobić. Tylko co z tego?

Dopóki nie przekonasz szympansa, że jest to dla niego dobre, każdy trening to będzie potworna męczarnia. Właśnie dlatego taki ogrom ludzi nie realizuje swoich postanowień. Nie „poczuli” tego. Nie mogli tego poczuć jeśli na co dzień przebywają na poziomie świadomości pełnym kompleksów , traum i zmartwień.

Takie „przebłyski świadomości” zdarzają się oczywiście również na co dzień. Możesz na przykład uświadomić sobie, że powinieneś rzucić palenie ponieważ lekarz znalazł coś na zdjęciu Twoich płuc.

Tylko, że ja nie chciałem czekać i oddawać tych rzeczy w ręce przypadkowi. Wolałem działać profilaktycznie i wziąć sprawy w swoje własne ręce. Świadomie kreować swoje przekonania i usuwać te toksyczne. Rozsądnie używane psychodeliki okazały się wprost stworzone do tego zadania.

Od tego czasu wielokrotnie przy zażyciu LSD i skomponowaniu odpowiedniej playlisty brałem kartkę, długopis i pisałem. Pisałem tak długo aż nie byłem całkowicie pusty. Poniżej przedstawiam moją rutynę która pozwala mi świadomie pokierować moje myśli podczas tripa na rejony życia w których mam ochotę coś poprawić.


1. Intencja

Absolutna podstawa. Bez tego mój umysł przypomina tratwę na środku oceanu podczas sztormu.

Już na kilka dni przed tripem obok laptopa lub w widocznym miejscu leży kartka na której zapisuję rzeczy którymi chciałbym się zająć. W tym momencie jest to jeszcze na zasadzie wolnego pisania “waga, pewność siebie, dodatkowy dochód, ciekawe hobby, przytłoczenie”. W Twoim przypadku, szczególnie na początku może się to jednak nie sprawdzić.

Jeśli ilość rzeczy, która Cię aktualnie męczy jest bardzo duża, nie wiesz od czego zacząć czy też po prostu chciałbyś to trochę uporządkować to polecam Ci zrobić następujące ćwiczenie.

Koło życia to narzędzie coachingowe, o którym po raz pierwszy dowiedziałem się z książki Michała Pasterskiego.

Jest ono bardzo proste w swoich założeniach.

Przygotuj sobie godzinę wolnego czasu, włącz stymulującą muzykę i zostań sam ze sobą.

Koło życia wzór gotowy
Najprostsze koło życia

To co widzisz to właśnie koło życia. Zachęcam Cię albo do jego przerysowania, albo do wydrukowania. Link z całą instrukcją i szablonem  przygotowałem dla Ciebie tutaj. Robienie tego na papierze da Ci o wiele większą wartość.

No więc masz koło. W tym kole różne fragmenty o nazwach typu „Kariera” oraz poprzeczne linie. Każdy fragment koła ma 10 poziomów. Twoim celem jest określić, na jakim SUBIEKTYWNIE poziomie jesteś w danej dziedzinie. Podkreślam SUBIEKTYWNIE. Jeśli zarabiasz 3000zł i Cię to satysfakcjonuje to możesz dać 8. Tak samo, jeśli zarabiasz 50 000 zł i Cię to nie zadowala to dajesz 2. Robisz tak z każdym fragmentem. Daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz. Warto.

Dobra, zakładam, że już wypełniłeś koło.

Pewnie zaczyna Ci się powoli klarować nad czym mógłbyś dłużej się zatrzymać podczas tripa. Ale to nie koniec.

Jeśli uda Ci się to określić zacznij robić to, co pisałem na początku akapitu. Na zasadzie wolnego pisania wypisuj wszystko, co według Ciebie pozwoli Ci wejść poziom wyżej w tym danym obszarze.

Jeśli masz jakieś pytanie dotyczące tego ćwiczenia, pisz śmiało na 

kontakt@terapianowoczesna.pl

Bardzo lubię otrzymywać od was maile

2. Set&Setting

Zasadniczo wszystko z tej listy jest ważne, ale szczególnie skupiłbym się na wyłączeniu telefonu i byciu w dobrej kondycji fizycznej. Żeby mózg dobrze pracował ciało musi być wypoczęte, a umysł odcięty od rozpraszaczy. Zresztą nie tylko podczas doświadczenia psychodelicznego.


3. Co będzie potrzebne?

Człowiek notuje swoje pomysły psychodelik
Przygotuj się na sporo pisania

Notatnik, najlepiej A4, kilka długopisów (przerwany strumień myśli z powodu niepiszącego długopisu? nigdy w życiu!) słuchawki, najlepiej bezprzewodowe. Do tego lekkie przekąski oraz woda.




4. Muzyka

Tutaj podobnie jak w poprzednim artykule każdy musi znaleźć swoją. Różnica w tym wypadku polega na tym, że muzyka ma być przede wszystkim tłem. W moim przypadku jest to JEDEN zapętlony kawałek, najlepiej taki, który znam i który łatwo pozwala mi się skoncentrować.

Możesz też popróbować z brain.fm, na przykład podczas pracy z Kołem Życia.

Brain.fm ma za zadnie stymulować pracę naszego mózgu za pomocą odpowiednich dźwięków. Czy to działa? Tak, sam bardzo długo pracowałem przy ich muzyce i naprawdę czuć różnicę. Kiedyś dla testu również spróbowałem jej użyć będąc pod wpływem LSD i wyniki były bardzo zadowalające. 

Jednak jako iż mam kilka swoich ulubionych kawałków, które łatwo wprowadzają mnie w stan „transu” pomocnego przy pracy to z nich korzystam w trakcie tripa.




5. Peak

Bierzemy się do pracy. Przez następne kilka godzin Twój umysł wchodzi na o wiele wyższe obroty. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać.

„Being in an altered state enables a shift from a survival-oriented, intellect-dominated state into a more relaxed, expansive state. In this receptive state a journeyer experiences heightened awareness of subtle messages of instinct, intuition and wisdom from their Higher Self.”

Nawet jeśli chwilowo mam ochotę po prostu rozmyślać nad tym jak fascynujący jest ruch gałęzi pod wpływem wiatru to zakładam słuchawki, włączam przygotowaną wcześniej muzykę, patrzę na kartkę z pytaniami i odpowiedziami (i siłą rzeczy powtarzam je w swojej głowie) i zaczynam pisać. Pisać i myśleć, po czy znowu pisać. Pozwalam uczuciom i pomysłom przez siebie przepływać.

Psychodeliki kreatywność pomysły
Im więcej pytań tym więcej odpowiedzi
designed by @freepik

Jakbym się czuł, gdybym wprowadził tą zmianę w moim życiu?

Jak wyglądałoby moje życie gdyby mi się udało?

Jaka najgorsza rzecz spotka mnie jeśli tego nie zrobię? Co będę wtedy czuł?

Przed oczami zaczynam widzieć wyraźnie wszystko to o co pytam. Ale co najważniejsze, zaczynam się czuć dokładnie tak jakbym już tam był. 

Pozwalam temu uczuciu rozejść się po całym ciele, a ja delektuję się szczegółami. Im dłużej uda mi się pozostać w tym stanie, tym większe prawdopodobieństwo, że w mojej głowie „zaskoczą” odpowiednie trybiki i nowe przekonanie zostanie zasiane w moim umyśle.




6. Pierwsze przeszkody



Czasami (a w zasadzie to bardzo często) dochodzi do sytuacji kiedy na początku wchodzę w umysłowy labirynt, pełen ślepych uliczek. Tobie też się to zdarzy. Przykładowo. 

Co muszę zrobić żeby czuć się bardziej pewnym siebie? Uprawiać sport.

W tym momencie pojawiają się dwa problemy. Po pierwsze, jest to zbyt ogólna odpowiedź. Po drugie nieświadomie często mylimy przyczynę ze skutkiem. Żeby do tego dojść musisz kopać głębiej oraz obserwować swoje reakcje.

Jaką największa przeszkoda stoi na drodze temu abym regularnie chodził na siłownie? Nie mam czasu (taaaa). Nie mam pieniędzy (taaa). Nie wiem jak się do tego zabrać (taaaa). Wstydzę się tego, że będę wyglądał jak pokraka wśród innych oraz tego, co pomyślą o mnie znajomi kiedy mi się nie uda. W tym momencie pojawia się ucisk w żołądku, przyśpieszone bicie serca, czujesz jak się czerwienisz. Trafiłeś w punkt. 

Ważne żebyś nie uciekał od tego uczucia. Nie jest ono przyjemne ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Wykorzystaj to, że będąc pod wpływem psychodeliku będzie łatwiej Ci poradzić sobie z tym przekonaniem. Pozostań w nim jak najdłużej. Obserwuj jak reaguje Twoje ciało na poczucie wstydu. Gdzie zlokalizowane jest największe napięcie? Oswój się z tym. Obserwuj jak w momencie kiedy przed nim nie uciekasz ono po prostu mija samo z siebie. 

Teraz czas zrobić krok do przodu. Co najgorszego może się stać? Wyobraź sobie najbardziej żenującą sytuację jakiej możesz doświadczyć i ponownie nie dość, że nie uciekaj to się nią rozkoszuj. Pozwól temu uczuciu pozostać w Tobie tak długo aż się z nim nie oswoisz.

Jeśli twoim najczarniejszym scenariuszem jest to, że pójdziesz na siłownie i wszyscy będą Cię obserwować, wytykać palcami i robić zdjęcia zaraz po tym jak przygniata Cię sztanga (dzień jak co dzień) to właśnie to sobie wyobraź. Zaakceptuj to. Zaakceptuj to co czujesz. 

To był tylko przykład, zależnie od fragmentu koła nad którym pracujesz to sytuacja będzie inna, ale schemat Twojego zachowania powinien być identyczny.

Po wszystkim musisz cofnąć się do początku i zadać to pytanie inaczej. Szukamy bardziej konkretnych odpowiedzi. Jaki konkretnie sport? Jak często? Jakie przeszkody pojawią się na Twojej drodze i jak je pokonasz? Wszystko co wymyślisz przelewaj na papier.

„We may see clearly how our lives have been controlled by Madison Avenue, government propaganda, religious dogma and social ethics. As we awaken from this trance, we begin to see the arbitrariness of social mores that have imprisoned us. This may open up an unlimited range of creative lifestyle options and new possibilities we may have never considered or dared to implement.

Po raz kolejny Coleman świetnie opisuje to co chcę Ci przekazać. W trakcie doświadczenia psychodelicznego, Twoja podświadomość powinna podsuwać Ci pomysły na które prawdopodobnie nie wpadłbyś w trakcie codziennej krzątaniny.

Potęga wizualizacji

Teraz zacznij wyobrażać sobie jak się będziesz czuć, kiedy uda Ci się osiągnąć swój cel. Jak będziesz widział siebie, jak będziesz swobodnie poruszał się kiedy już staniesz się tą osobą? Z jakim poczuciem satysfakcji będziesz jadł po treningową kolację oraz szedł spać? Jaka będzie reakcja ludzi na Twoją przemianę?

 Zapisuj sobie obrazy, które widzisz i uczucia, jakie czujesz, Im również pozwól przez siebie przepływać. Zapamiętaj to tak wyraźnie jak potrafisz, bo do tego będziesz dążył. Poczuj jakby to już się wydarzyło.

Fajnie, co?

W tym momencie pomimo pewnego dyskomfortu, jeśli wszystko dobrze zrobiłeś powinieneś poczuć również ulgę. Znaczy to, że najcięższą (przynajmniej na razie) rzecz masz za sobą.

Trzy poziomy

To co, teraz na siłownie? Razem z drzwiami? Niekoniecznie. Po pierwsze musisz wytrzeźwieć. Po drugie nie jestem zwolennikiem rzucania się na głęboką wodę. Bardzo podoba mi się metodologia, którą prezentuje Mirek Brunejko w swoich Trzech Poziomach.

Polega to na tym, że duży cel dzielisz na kilka poziomów (trzy) gdzie Twój cel docelowy jest na poziomie trzecim (ostatnim).

Jak to byłoby w tym przykładzie. Twój docelowy cel, czyli siłownia trzy raz w tygodniu jest na poziomie 3. Teraz wyznacz sobie poziom 1, czyli co JUŻ JUTRO możesz wprowadzić, a co jednocześnie zbliży Cię do Twojego głównego celu.

Rozważając różne opcje wybierz taką, która będąc wyzwaniem jednocześnie będzie łatwa do natychmiastowej implementacji. Zadawaj pytania i zapisuj odpowiedzi. Pisz tak długo jak będzie trzeba. Wykorzystaj fakt, że aktualnie niemal nic nie ogranicza Twojego umysłu i zapisz tak długo szczegółów jak to tylko możliwe. Szczególnie określ metody na radzenie sobie z potencjalnymi przeszkodami.

stopnie cel mezczyna
Słonia najlepiej zjadać po kawałku
designed by @dooder

W tym wypadku idealną aktywnością na pierwszym poziomie byłby trening w domu trzy razy w tygodniu przez miesiąc. Po tym czasie dwa treningi w domu i jeden na siłowni. Jeśli poprzednie kroki przeprowadziłeś dobrze, to prawdopodobnie Twój umysł będzie już tak uwarunkowany, że nie będziesz mógł się doczekać aż w końcu zaczniesz trenować na siłowni nawet jeśli wcześniej się jej panicznie bałeś.

Że co? Nie brzmi seksownie? Oczywiście mógłbym Ci tutaj snuć wizje, że po jednym doświadczeniu psychodelicznym nagle Twoje kompleksy znikną, a Ty będziesz współczesnym terminatorem. 

Nie będziesz.

Mnie interesuje skuteczność, a metoda małych kroków w dłuższym terminie ją właśnie zapewnia.

7. Schodzimy głębiej. Obcowanie z traumą


Uwaga. W żadnym wypadku nie podejmuj się pracy nad traumą nie mając zapewnionej czyjejś opieki! Najlepiej specjalisty.

Teraz przejdźmy do problemów większego kalibru.

Prawdziwa “zabawa” zaczyna się, wtedy kiedy przed tripem zapisujesz obszar nad którymi chciałbyś popracować. Zaczynasz czuć coraz większe napięcie i stres już poprzez samo świadome zwrócenie uwagi na problem, który dawno temu „zakopałeś” w zakamarkach swojej podświadomości. Wiesz, że musisz otworzyć tą puszkę Pandory ale boisz się bo nie wiesz jak zareagujesz, kiedy zaleją Cię fale uczuć które tyle lat wypierałeś.

Mam tu na myśli szeroko rozumiane traumy o których pisał Coleman. W trakcie pracy nad nimi, podczas zadawania pytań i otrzymywania odpowiedzi z bardzo dużym prawdopodobieństwem zaczniesz czuć bardzo nieprzyjemne emocje. Strach, niepokój, napięcie, stres, wstyd, samotność, gniew i rozpacz to tylko niewielki wycinek z wachlarza emocji, którymi może poczęstować Cię Twój własny umysł.

Masz dwa wyjścia. Albo od nich “uciekniesz” przerywając pętle i zasadniczo jutro obudzisz się w tym samym miejscu w którym byłeś albo je przetrzymasz (akceptując, że może to wywołać bad tripa) i pozwolisz tym emocjom przez siebie przepłynąć.

Psychodeliki są potężnym narzędziem, które mogą odblokować Twoją naturalną zdolność do samoleczenia. W tym momencie najlepsze co możesz zrobić to pozwolić im działać i zejść sobie z drogi. Jeśli to co czujesz będzie nie do zniesienia postaraj skupić się na wolnym i głębokim oddechu. Niech pracuje klatka piersiowa oraz brzuch. To jest moment, kiedy może być wymagana interwencja tripsittera.

Powiedzmy, że chciałbyś “naprawić relacje z rodzicami” gdyż od kilku lat z powodu jakiejś krzywdy nie utrzymywałeś z nimi kontaktu. Udało Ci się ten problem tak skutecznie wyprzeć, że funkcjonowałeś z pozoru normalnie i tylko od czasu do czasu na myśl o nich czułeś dyskomfort. 

Jeśli pozwolisz sobie to przepracować podczas tripa zadając pytania “Jak mogę naprawić z nimi relację?” “Co chciałbym im powiedzieć” „O co czuję do nich żal?”, “Co musiałoby się stać abym im wybaczył?” przepłynie przez ciebie cała masa bardzo niewygodnych uczuć. Prawdopodobnie przed oczami bardzo wyraźnie zobaczysz obrazy, których już nigdy nie chciałeś oglądać.

„During your session, the full impact of old emotional wounds may be felt and released in cathartic explosions of grief, rage, or terror. You might feel the physical pain of rape, injuries, abuse, surgery, etc. as if it were happening now. As the pain, fear, and anger are felt and released, old wounds heal. The supportive, therapeutic setting allows you to safely feel emotions you’ve run from for many years”

Na tym etapie pod żadnym pozorem nie powinieneś być sam

Możliwe, że  stracisz nad sobą panowanie, dlatego na tym etapie kluczowa jest obecność tripsittera. Głupotą jest zakładanie, że sobie „poradzisz” w momencie kiedy wyleje się na Ciebie wszystko to przed czym uciekałeś większość życia.

Jeśli z tyłu głowy będziesz wiedzieć, że jest ktoś kto trzyma ręce na wodzy będziesz mógł skupić się na powolnym uwalnianiu traumy.

Ani kroku w tył

Kiedy będzie już po wszystkim i na poziomie emocjonalnym zrozumiesz co musisz zrobić, nie będzie już drogi odwrotu. Żeby odzyskać spokój będziesz musiał podjąć działanie, które uznasz wtedy za stosowne. Mechanizmy obronne, które uprzednio w sobie wykształciłeś właśnie pękły, czas chowania problemów pod dywan dobiegł końca.

O ile wcześniej dzięki nim udawało Ci się normalnie funkcjonować o tyle teraz dopóki nie doprowadzisz tej sprawy do końca, jakość Twojego życia się widocznie pogorszy. Ciągłe rozdrażnienie, zamyślenie, niewytłumaczalne napady złości. Po pewnym czasie bezczynności prawdopodobnie ponownie uda Ci się wszystko wyprzeć ale będziesz musiał poświęcić na to sporo czasu i energii tylko po to aby wrócić do punktu wyjścia.

8. Lądowanie

Kiedy czuję, że sesja zakończyła się sukcesem? Czuję ulgę i euforie (w przypadku spraw błahych) lub uczucie ulgi pomieszane z uczuciem “tremy” jakbym musiał zaraz wyjść na scenę (w przypadku głębszych tematów).

Nie jest to do końca przyjemne, ale świadczy o tym, że zrobiłem krok do przodu. Udało mi się opuścić stary schemat. Teraz przez jakiś czas będę na „ziemi niczyjej” i mogę świadomie kreować swój nowy sposób myślenia czy zachowania.

Karteczki samoprzylepne pomysły psychodeliki
Im więcej uda Ci się zapisać tym lepiej

Do tego oczywiście mam od kilku do kilkunastu zapisanych kartek, nad którymi muszę przysiąść jak najszybciej.

9. Integracja doświadczenia psychodelicznego

Mam złe wieści. Tutaj odpadnie jakieś 90% osób. Wśród ludzi ciągle panuje przeświadczenie, że emocjonalne naładowanie się podczas tripa (lub szkolenia czy semianairum) wystarczy żeby burzyć mury.

Gwarantuje Ci, że rano, kiedy będziesz jeszcze trochę zmięty i zmęczony ostatnia rzecz, jaką będziesz chciał to wprowadzić zmiany w życie. Będzie wydawało Ci się, że Jeszcze musisz TO przemyśleć albo czekał aż znowu poczujesz ten zastrzyk energii i motywacji jak podczas tripa. Uwaga, on nie przyjdzie, a jeśli przyjdzie to bardzo szybko zniknie. 

Niestety, ale tutaj kończy się „magia”, a zaczyna się praca. Zegar tyka, a Ty im później rozpiszesz sobie konkretne działania i przejdziesz do ich realizacji tym mniejszą masz szansę na wprowadzenie realnych zmian.

Co zrobić? Pierwszego dnia zbierz swoje zapiski i je posegreguj w jednym miejscu. Wypisz cele, jakie sobie wyznaczyłeś, spisz w jedno miejsce przemyślenia i postaraj się odtworzyć, o co Ci wtedy chodziło (nie zawsze jest to łatwe).

W wersji minimum robisz z tego po prostu działania za pomocą zasady małych zwycięstw lub systemu, który prawdopodobnie jest jedną z najważniejszych rzeczy, jakie wprowadziłem w ciągu ostatnich kilku lat, czyli Getting Things Done (artykuł z wytłumaczeniem po ludzku, niebawem).

W wersji „premium” zapisujesz się na terapię w celu integracji doświadczenia i postawienia kolejnych kroków naprzód. 

NIE przyjmujesz psychodeliku po raz kolejny dopóki nie popchniesz znacząco spraw do przodu. Chęć na następną sesje z psychodelikiem potraktuj jako kolejną formę autosabotażu. Kolejny trip zacznie Ci tylko mieszać w głowie.

To nie jest finalna część artykułu. W przyszłości, kiedy zbiorę więcej doświadczenia będę go aktualizował. Temat jest naprawdę głęboki, a ja siłą rzeczy dopuściłem się kilku uproszczeń żeby był w miarę przystępny.



4.6 11 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x