Jak poradziłem sobie z uzależnieniem od social mediów. 7 bezwysiłkowych technik na poprawę nastroju i koncentracji

Grzybki to nie wszystko
by freepik

Budzę się rano. Czuję niepokój przed nadchodzącym dniem. Niemal automatycznie sięgam po telefon i odpalam Facebooka. O! Ktoś mi odpowiedział na mój komentarz. Odpisuje.

Szok! W lecie Polacy bez dostępu do wody… Czytaj dalej [NIEWIARYGODNE!]

Na dwie minuty wsiąkam w artykuł, zapominając o całym Bożym świecie. Mniej więcej już w tym momencie czuję, że robię się spokojniejszy, jakoś tak mi miło i przyjemnie.

Behawioryści pracujący dla Facebooka dobrze się spisali.

Zanim dojadę do pracy, sprawdzę jeszcze kilka newsów, a przy porannej kawie jeszcze kolejne.

Niesamowite! Kolejna informacja, która nie ma żadnego znaczenia!
by @dobotdean

Kiedy skończę i zasiądę w końcu do komputera uświadomię sobie, że nie potrafię się skupić. Czuje się rozdrażniony, znużony i zniecierpliwiony. Znowu sięgam po telefon. Czuje się lepiej, wracam do pracy. Niby pracuję, ale ciągle mielę w głowie rzeczy które przeczytałem. Mam wrażenie, że tyle już się dziś wydarzyło. Jestem zmęczony. Chuj z taką robotą. Ile to już minęło? 15minut.

Jeśli coś jest za darmo to Ty jesteś produktem

Ile płacisz za korzystanie z Instagrama, Facebooka, Twittera albo za czytanie newsów? No właśnie.

Korporacje takie jak Facebook czy Twitter zatrudniają profesorów psychologii behawioralnej bynajmniej nie po to, aby pomagali radzić sobie ze stresem wśród pracowników.

Zbierają one ogromną ilość informacji na temat każdego z nas. Tego, co nam się podoba, a co nie i sprawdzają na co reagujemy lepiej, a na co gorzej. Pozwoliliśmy zrobić ze swoich mózgów poligon doświadczalny.

Czy to znaczy, że trzeba rezygnować z social mediów? W żadnym wypadku. Dają one mnóstwo możliwości jak np. kontakt z innymi ludźmi, dostęp do grup czy śledzenie wartościowych informacji. Jest jednak druga strona medalu.

Możesz już teraz odpuścić mikro dawkowanie LSD, medytację, jogę czy cokolwiek jeszcze innego co miałoby ci pomóc odzyskać wewnętrzną równowagę jeśli wciąż codziennie dajesz się przemielić przez systemy i algorytmy, które rozregulowywują Twój nastrój.

Szczerze? Większości ludzi, którzy biorą się za mikro dawkowanie radziłbym z tym zaczekać. Ewentualnie od samego początku zająć się porządkowaniem swojego środowiska w którym spędzają 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

Jak ja to zrobiłem?

Zacząłem banalny eksperyment, praktycznie bezwysiłkowy.

Chciałem odwrócić role i zminimalizować ilość śmieci docierającą do Twojej głowy. W każdym miesiącu wprowadzałem jedną ze zmian. Po miesiącu mogłem ocenić, czy chcę ją wprowadzić na stałe czy wracam do punkty wyjścia. Możesz zrobić to samo.  Gwarantuję Ci, że nawet jedna zmiana sprawi że za miesiąc mi podziękujesz!

Przygotowanie

Zainstalowałem aplikację “Śledzenie nawyków Loop”(uwielbiam tłumaczenia z Play Store) ale może być jakakolwiek inna.

Stworzyłem nowy “nawyk” np “Miesiąc bez notyfikacji” i codziennie o ile udało mi się bez nich wytrzymać i ich nie włączyłem to zaznaczałem ptaszka.

Moim celem było robić to przez 30 dni rzędu(minimalna granica do wyrabiania nawyków), a następnie zdecydować czy chcę kontynuować, czy wracam do starego schematu. W metodzie tej piękne jest to, że jakikolwiek byłby wynik,to i tak wygrasz. Nie zaczynasz z nastawieniem „do końca życia nie mogę już od samego rana scrollowac Instagrama” tylko z dziecięcą ciekawością „ciekawe jak się będę czuł jeśli przez miesiąc nie będę otrzymywał powiadomień”. Zaczynasz się czuć jakbyś grał w grę.

Wybierałem też sobie jakąś nagrodę- drobiazg który chodzi mi od jakiegoś czasu po głowie. Coś co chciałem sobie kupić ale np żal mi było aktualnie na to pieniędzy. Utrwalało to połączenie w moim mózgu „wytrwałość=nagroda” i kolejny nawyk mogłem wprowadzić o wiele łatwiej.

Udało mi się tak wytresować swojego wewnętrznego szympansa, że wprowadzanie kolejnych nawyków stało się w zasadzie formalnością.

Nie walcz ze swoim szympansem. Zrozum go i się z nim zaprzyjaźnij

Jest to prosta i zabójczo skuteczna metoda wprowadzania nowych nawyków.

To nie może być tak proste!

Rzecz ekstremalnie ważna.

Tak to naprawdę jest tak proste. Najgorsze co możesz zrobić to zlekceważyć poniższe punkty. Nie zawsze musisz rzucać wszystko i jechać na pół roku w Himalaje, zażywać ayahuasce w amazońskiej dżungli czy spędzać kolejne trzy lata na psychoterapii żeby poczuć realne zmianę w swoim życiu.

Jezu jeszcze 5 minut?! Chcę w końcu wrzucić zdjęcie z #porannamedytacja
by @freepik

Zresztą, po co miałbyś to robić skoro wrócisz i po raz kolejny dasz się wciągnąć w tryby systemu którego głównym założeniem jest Cię uzależnić.

A teraz, zapraszam do szwedzkiego stołu. Pamiętaj, że czasem im lekarstwo gorzej smakuje tym jest skuteczniejsze.

1.Wyłączyłem powiadomienia. Wszystkie

O tym, jakie dźwięki wydaje z siebie messenger pamiętam tylko dlatego, że słyszę je u innych.

NIE DA się osiągnąć stanu flow (nawet w trakcie mikro dawkowania) i pracować przez dłuższy czas w skupieniu, kiedy w dosłownie każdym momencie Twoja dziewczyna może zapytać co tam u Ciebie, znajomy wysłać mema, a jakaś osoba, z którą nigdy w zasadzie nie rozmawiałeś “życzyć miłej niedzieli i dobrego dnia”.

Na początku panicznie bałem się, że coś PILNEGO do mnie nie dotrze.

Powiedziałem ważnym dla mnie osobom, że w ważnej sprawie mogą napisać SMS. Sam fakt, że ktoś musiał dokonać wysiłku i wyjść z aplikacji sprawił, że ilość wiadomości dochodzących do mnie w trakcie pracy zmniejszyła się o 99,9%. Doskonale pokazuje to jak bardzo były one „ważne” 😉

Z drugiej strony nic nie stawało na przeszkodzie żebym co 5 minut odświeżał Messenger. Tylko, że teraz to ja o tym decydowałem, a nie piszcząca aplikacja.

Spoiler-po kilku dniach uczucie, że coś przegapię magicznie minęło… samo 🙂

Ciekawostka. Kiedyś w messengerze wystarczyło odpalić żeby powiadomienia i dźwięki nie pojawiały się “do czasu aż włączę”. Od jakiegoś czasu najdłuższa opcja, jaką mam do wyboru to “24h”. To chyba o czymś świadczy. Rozwiązaniem jest ręcznie wyłączenie powiadomień przy każdej osobie, która napisze. Wbrew pozorom całkiem szybko idzie.

Bardzo mi miło ale teraz pracuję. A przynajmniej próbuję

Co zyskałem?

Umiejętność ciągłej pracy bez stałego „wybijania” przez piszczenie telefonu. Do tego mniej czasu na samym messengerze gdyż kiedy już wchodziłem odpisywałem wszystkim hurtem i wracałem do pracy.

Polecam wprowadzić również system pracy pracy pomodoro. W skrócie, 25 minut pracy, 5 minut odpoczynku. Polecam po 3 sesjach(90 minut) zrobić dłuższą przerwę.

2.Przestałem obserwować 95% materiałów

Swoich znajomych też? ZWŁASZA ich oraz wszelkie kanały informacyjne.

Prawdopodobnie jedna z pierwszych rzeczy, jaką zrobiłem.

Kompletnie nie interesuje mnie gdzie mój znajomy z liceum był na wakacjach. Narodziny dziecka czy ślub koleżanki, której nie wiedziałem od 5 lat również. Mimo to w momencie, kiedy wyskakiwało mi to na stronie głównej, automatycznie klikałem i wsiąkałem w komentarze, i profil. Absurd.

Rozwiązanie okazało się banalne proste. Przestałem obserwować wszystko, co pojawiało się na mojej tablicy.

Jak?

Po wejściu na dany profil klikasz „przestań obserwować”. To samo w grupach. O fanpejdżach z memami i newsami nawet nie wspominam.

Uwaga, to że kogoś nie obserwujesz nie znaczy, że on znika z grona znajomych. Cały czas masz dostęp do danego profilu który po prostu Ci się nie wyświetla. Dana osoba też tego nie wie.

Zostawiłem jedynie profile i grupy, które dają mi wartość (o tym na końcu). Tobie dodatkowo polecam jeszcze oczywiście mój fanpage.

Moja tablica w telefonie aktualnie wygląda tak, że widzę posty tylko z grup, które świadomie wybrałem, kilku profili i jeśli dobrze kojarzę to 2 znajomych (z 600), którzy wrzucają naprawdę interesujące mnie rzeczy

Wiesz co przegapiłem? Nic. Jeśli u kogoś dzieje się coś ważnego to mi o tym mówi, a jeśli mi nie mówi, bo nie rozmawiamy to mnie to nie interesuje.

Co zyskałem?

Masę wolnej przestrzeni w swojej głowie, dzięki czemu mam dostęp do większej ilości nowych pomysłów. Kiedy w końcu nie mielę w głowie wydarzeń z życia innych ludzi mam w końcu czas żeby zastanowić się o tym co jest dla mnie ważne.

Czemu to tak istotne? Po pierwsze porównywanie się. Nawet nie robiłem tego świadomie, ale traciłem czas na myślenie o ludziach, z którymi nic mnie już nie łączyło.

Po drugie jakkolwiek źle by to nie brzmiało nie wnosili do mojego życia żadnej pozytywnej wartości. Wszyscy regularnie korzystający z social media tkwią w tym samym błędnym kole. Obserwując życie innych czują ukłucie zazdrości, więc sami publikują podrasowane klatki ze swojego życia. Zdystansowanie się do tego jest naprawdę wyzwalające.

Oczywiście nikt nie bronił mi świadomie wchodzić na profile tych ludzi(np żeby odświeżyć znajomość). Ale teraz to Ja przejmowałem kontrolę, a nie algorytm, który wrzucał mi na tablice natłok informacji, mając na celu przykucie mnie do ekranu.

Więcej informacji w punkcie Bonus

3.Wyłączyłem kolory w telefonie

Moje ostatnie odkrycie.

Twórcy aplikacji wpływają na naszą uwagę za pomocą kolorów.

Jeśli zastanawiałeś się czemu wygląd, panele, emotikony ciągle się zmieniają to już wiesz.

Brzydkie? I o to chodzi!

Rozwiązanie? Wyłączenie kolorów w panelu telefonu.

Jak to zrobić? Wpisz w Google “monochromatycznosc kolorów Android/ios”

Co zyskałem?

Sama ochota żeby sprawdzać telefon spadła diametralnie. Facebook oraz Instagram jest teraz na tyle brzydki, że zasadniczo nie ma po co tam przesiadywać. Biorę ważną dla mnie informację i wracam do pracy. Kiedy ostatnio szukałem przepisów i na chwilę ponownie włączyłem kolory miałem wrażenie że ktoś dokonuje gwałtu na moim wewnętrznym szympansie… a jemu się to podoba.

Włącz mnie te kolory! Ale już!
by @francesco ungaro

Jak to zrobić? Wpisz w Google “monochromatyczność kolorów Android/ios”

4.Wyłączyłem tablicę

Na laptopie w ogóle wyłączyłem tablicę. Oczywiście mam pełny dostęp do zasobów, muszę tylko wpisać w wyszukiwarkę to czego szukam.

Jak to zrobić? Kill news feed

Co zyskałem?

Do ZERA wyeliminowałem bezproduktywne siedzenie na Facebooku w trakcie pracy na laptopie.

Coś pięknego

5.Włączam sociale NAJWCZEŚNIEJ dwie godziny po pobudce

Jest to bardzo ważne gdyż jesteśmy trochę jak taka bateria, jeśli zaczniemy drenować się od samego rana to przez resztę dnia będziemy czuć się jak Syzyf toczący głaz pod górę.

Wprowadziłem zasadę, że sociale odpalam dopiero dwie godziny po przebudzeniu.

Co zyskałem?

Dało mi to rano przestrzeń do zebrania na spokojnie myśli zanim dzień dobrze się rozpocznie. Ustalenia priorytetów i skoncentrowanie się.

Udało mi się ten nawyk rozszerzyć do większości sytuacji gdzie teoretycznie nic nie robię. Teraz na przykład w drodze do pracy lub do domu, zamiast tępo wpatrywać się w ekran słucham np audiobooków.

Oszczędzaj się zanim na dobre zaczniesz dzień
by @pch.vector

Moim odkryciem z zeszłego roku jest EmpikGO gdzie za 39zł miesięcznie mam dostęp do kilkudziesięciu tysięcy ebooków i audiobooków. W samej tej aplikacji w zeszłym roku zaliczyłem prawie 50 książek(to jest właśnie potęga audiobooków słuchanych w tle).

6.Dzień bez social mediów

Raz w tygodniu, robię sobie całkowity off od social mediów. Zazwyczaj jest to któryś dzień weekendu.

Ważne! Jaki to będzie dzień planuje z tygodniowym wyprzedzeniem. W innym wypadku nigdy żaden dzień sam z siebie nie okaże się „odpowiedni”.

Co zyskałem?

Kiedy pierwszy raz robiłem sobie taki dzień, zaskoczyło mnie poczucie spokoju, spowolnionego czasu oraz dziwnej „samotności” tak jakby czegoś mi brakowało. Jednocześnie bylem w szoku, że potrafię czytać książkę dwie godziny praktycznie bez przerwy. Znowu całkowicie mogłem wczuć się w historie. Zniknęła ciągła kompulsywna potrzeba sięgania po telefon.

No dobra, może trochę przesadziłem. Ale spacery naprawdę będą przyjemniejsze
by @freepic.diller

Długi spacer sam na sam ze swoimi myślami albo jedynie z podkładem w postaci dobrego audiobooka też świetnie pobudza kreatywność. Nawet nie muszę wspominać, że głowa tego dnia wystrzeliwuje masę pomysłów, a samo zabranie się do pracy i wytrwanie w niej jest o wiele prostsze.

7.Bonus

Stwierdziłem, że skoro i tak co jakiś czas będę zaglądał, to czemu by nie zrobić z tego użytku. Postanowiłem, że jeśli chcę poprawić jakiś aspekt swojego życia ale na razie nie mam czasu to jest coś co mogę już całkowicie bezwysiłkowo zacząć robić. Przykład-jeśli chciałem zabrać się za naukę języka to dołączałem do 2-3 aktywnych grup gdzie ludzie się uczą i wzajemnie motywują.

Działa tu anegdotyczna co prawda reguła, ze jesteś wypadkową osób którymi się otaczasz.

Ważne, fajnie żeby w tej grupie występowali ludzi podobno do Ciebie, wtedy podświadomie będziesz się z nimi utożsamiał i w twojej głowie łatwo zasieje się ziarno zmiany.

Przykładowo, jeśli twoja forma jest w okolicy zera, a twoje życie kręci się wokół biuro-dom-biuro-dom to poszukaj grupy gdzie trenują ludzi podobno do Ciebie, a nie początkujący kulturyści, bo to nie zadziała.


W tym artykule to na tyle. Jest to niejako wstęp do wpisu o dopaminowym detoksie, który ostatnio mnie zafascynował szczególnie kiedy uświadomiłem sobie, że przeprowadzam go na sobie od kilku lat.

Powodzenia

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] i zasad dotyczących produktywności, ale o tym może innym razem. Z pewnością pomocne było cięcie przyjmowanych informacji i […]