#relacja Jak sasafras pomógł uleczyć moje traumy

Zastrzeżenie! Psychodeliki są w Polsce nielegalnymi substancjami i nie zachęcamy ani nie tolerujemy ich używania tam, gdzie jest to niezgodne z prawem. Wiemy jednak, że istnieją przypadki nielegalnego używania narkotyków i uważamy, że oferowanie odpowiedzialnych informacji na temat redukcji szkód jest niezbędne do zapewnienia ludziom bezpieczeństwa. Z tego powodu niniejszy dokument ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa i świadomości osób decydujących się na stosowanie tych substancji. Pamiętaj również, że opisy przypadków pochodzą z krajów gdzie substancje te są legalne lub opierają się na opisach badań co nijak nie przekłada się na spożywanie nielegalnych substancji niewiadomego pochodzenia

Substancja/Substancje: prawdopodobnie MDMA

Pełna dawka

Opis

Cześć Mateusz.

Widziałam posta i postanowiłam się podzielić swoją historią. Brałam sasafras-safrol.

Przed zrobiłam medytację i poprosiłam o uwolnienie traum i tak też się stało.

Wszystko rozwijało się około 40 minut. Ego umilkło, myśli zniknęły, serce eksplodowało taką miłością, jakiej w życiu nie czułam. To było niesamowicie piękne. Czułam, jak otworzyło mi się serce.

Wizja rozpoczęła się od dziwnych błysków przed oczami i po chwili pokazał się obraz. Płynęła łódka, a na niej postać w kapeluszu z dziobem. Siedziała sama, była bardzo spokojna. Mijała mnie, a ja byłam czymś w powietrzu i wiem, że mnie nie widziała. Czułam to. A czym ja byłam? Nie mam pojęcia. Byłam tak jakby w miejscu. Ta istota jest mi bardzo znana, ale do dzisiaj nie mam pojęcia skąd.

W kolejnej wizji klękałam na ziemi. Byłam ubrana jakby w piżamę. W ziemi było wielkie ucho z dziurą. Wyglądało identycznie jak nasze uszy, ale było dużo większe. Wyciągałam z serca coś brudnego, jakby warkocze złogów. Proszono, abym wrzucała je do tej dziury w uchu. Jak skończyłam, pojawiła się woda i wlałam ją do serca. Płukałam je jak naczynie.

Nagle przeniosłam się w inne miejsce. Spojrzałam w dół i serce było całe obklejone spalenizną. Ktoś powiedział: “zobacz, jak pozwoliłaś je skrzywdzić”. Proszono, abym zdrapywała te zaschnięte czarne płaty i nagle było czyściutkie. Bardzo przy tym płakałam ze współczucia sobie samej.

Następnie pojawiali się ludzie, których znałam. Przyszedł dziadek i powiedział: “Nie musisz już spłacać długów za mnie”. Oddałam mu to wszystko i uwolniłam oddechem. Był tato, który mnie pobłogosławił. Była kierowniczka, która mnie mobbingowała i nie spodziewałam się jej tam, a jednak musiało jej zachowanie zaboleć. Przepraszała, a ja wybaczyłam i uwalniałam oddechem. Przyszło jeszcze kilku innych. Nie było to łatwe, ale to otwarte serce tak bardzo pomagało zrozumieć te wszystkie sytuacje. Czułam, że oceniam wszystko z poziomu miłości i zrozumienia.

To co było najbardziej poruszające, to mój poród. Widziałam, jak się rodzę. To było cesarskie cięcie. Wyciągnięto mnie z brzucha i czułam, jakby ktoś mnie odciął od źródła życia, od mamy. Była nieobecna, widziałam, że ma odwróconą głowę. Zabrali mnie gdzieś. Czułam panikę, strach, i rozerwanie. Jakby ktoś mnie wyrwał  na siłę. To było straszne. Chyba najstraszniejszy moment w moim życiu. Nie do opisania.

Nagle ktoś jakby cofnął te okoliczności i powiedział: “Pokażę Ci co dziecko powinno czuć, gdy zostaje wydane na świat”. Nagle obecność mamy wróciła, czułam jej oddech, ciepło, dotyk i przyciąganie jej serca. To nie była miłość, to było coś znacznie mocniejszego, taka jedność, więź energetyczna. Czułam się bezpiecznie i spokojnie. Myślę, że to był moment uzupełnienia tego braku, który miał miejsce wcześniej.

Po tym wszystkim zapytałam mamy, jakie miała znieczulenie, ponieważ w tych czasach kobieta przy cesarce jest obecna. Mama miała pełną narkozę, była odcięta.

Pisząc to, czuję tamten moment i wiem, że poród jest tak ważnym momentem dla dziecka. Zostawia ślad na całe życia.

Zadałam też pytanie. Kim jestem. Ktoś zaczął się śmiać. Pokazała mi się kuleczka energii: “Jesteś wszystkim”. Potem widziałam siebie, jak tańczę wysoko. Chyba to była jakaś przestrzeń kosmiczna. Czułam, jak uwolnienia się energia żeńska, w co była zaangażowana miednica. Bardzo mocno się aktywowała.

Był moment, że ciało mocno się trzęsło. Wiem, że to dobry znak, ponieważ uwalniały się emocje. Praktykuje czasem TRE. Totalnie się temu poddałam. Nie zawsze było to przyjemne, ponieważ czułam spięcia mięśni.

Widziałam też siebie jak jakąś szamankę, która wypowiadała dziwne słowa i gwizdała w taki zwierzęcy sposób. Rzeczywiście wypowiadałam to na głos. Świadomie zastanawiając się, co to może być. Nie wiem, co to było 😅. Coś jakby w innym, jakimś dzikim języku.

Podróż była coraz delikatniejsza, aż wróciła całkowicie. Trwało to około 2h. Byłam cała przepocona, ale też szczęśliwa. Czułam się, jakby ktoś mnie obrócił jak torbę pełną śmieci i wysypał wszystko, co było zbędne. Czułam się lekka jak nigdy. Miłość w sercu została jeszcze na kilka dni i do dnia dzisiejszego jestem całkowicie innym człowiekiem niż przed podróżą.

Moim wielkim marzeniem jest, aby ludzie mogli poczuć to, co ja poczułam w tej podróży.

Pozdrawiam 🤗

Ewelina

Mój komentarz

Na początku może wyjaśnię, jak to jest, że autorka pisze o “sasafrasie”, a ja dałem dopisek o MDMA

Otóż w praktyce okazuje się, że w próbkach “sasafrasu” które skonfiskowano praktycznie zawsze znajdowało się MDMA lub pochodna dlatego dla uproszczenia i spójności kiedy ktoś opowiada mi o doświadczeniu z sasafrasem zakładam właśnie że było to głównie MDMA

Co do samego opisu autorki, MDMA faktycznie podczas badań wykorzystywane jest głównie do leczenia traum (przede wszystkim PTSD) ze względu na to, że pozwala je przepracować w bardziej komfortowy sposób niż klasyczne psychodeliki

Widać to na początku opisu kiedy autorka pisze o fali miłości która ją zalała oraz w momencie kiedy z “perspektywy” miłości przechodziła przez kolejne traumy i je odpuszczała

Leczenie za pomocą klasycznych psychodelików tych samych traum mogłoby prowadzić najpierw przez ekstremalnie trudne emocjonalne doświadczenia, więc zakłada się, że skoro można bardziej komfortowo to warto z tego korzystać

Jest to kolejna relacja w której pojawia się wspomnienie z trudnego porodu. Klasyczna psychologia tutaj rozkłada ręce-nie mamy dostępu do takich wspomnień podczas sesji w gabinecie. Dobrze więc, że mamy potencjalnie narzędzie które jest w stanie cofnąć nas do tak dalekich wspomnień i następnie je skorygować.

Trzymam kciuki aby ktoś z naukowej strony przyjrzał się temu zjawisku

Zostawiłbym tutaj jedno ostrzeżenie. Chociaż MDMA jest ogólnie mniej “badtripogenne” niż klasyczne psychodeliki to na sesjach z sasafrasem kilku moich klientów również przeżyło coś co można nazwać “bad tripem” co było głównie spowodowane tym, że organizatorzy zapewniali ich, że podróż będzie będzie lekka i przyjemna. Efekt? Zazwyczaj zaburzenie lękowe utrzymujące się długo po takiej sesji.

W przypadku psychodelików (również nieklasycznych) ZAWSZE zakładaj najgorsze aby móc się na to przygotować

Dodatkowo ostatecznie na każdej sesji z “sasafrasem” mieszanka jest inna, a więc efekty mogą być zupełnie inne niż przeczytałeś w tej relacji

P.S Ty też możesz podzielić się z innymi (również anonimowo) swoją relacją. Po prostu opisz swoje doświadczenie i wyślij na kontakt@terapianowoczesna.pl

Jest to ogromne źródło doświadczeń dla innych osób

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x