#relacja Spotkanie z wewnętrznym dzieckiem

Substancja/Substancje: LSD

Pełna dawka

Opis

Pomysł na trip wziął się głównie z chęci imprezowych, więc nie zakładałam, że doznam jakiś głębokich przeżyć. Wcześniej razem z moim partnerem mieliśmy sporo do przepracowania w związku i z początku uciekaliśmy oboje w tryb imprezowy.

Odkryliśmy później, że na pewnych specyfikach można rozwiązać wiele problemów i przegadać sprawy spokojnie, wysłuchać i wczuć się w uczucia drugiej osoby, ale LSD traktowaliśmy jak taki nasz chill „odmóżdżenie się”

Wcześniej jeszcze trochę o mnie

Moje dzieciństwo kojarzy mi się z ciągłą walką o przetrwanie, doświadczyłam wiele przykrych doświadczeń na tle seksualnym, pierwsze odbyło się w pociągu. Miałam wtedy 5 lat, jechałam z mamą i bratem na Mazury do babci. Siedzieliśmy w przedziale gdzie ja byłam nadprogramowo więc wygód tam nie było. Siedziałam obok mamy z prawej strony a z lewej strony siedział Pan, który zaczął opowiadać, że jedzie do Olsztyna do pracy bo jest opiekunem dzieci na koloniach.

Tym tekstem zaskarbił sobie zaufanie mojej mamy więc gdy zaproponował, abym położyła głowę na kolanach mamy a resztę ciała na jego kolanach, mama od razu się zgodziła. Miałam ubraną letnią sukienkę przed kolano i przez sen nagle poczułam obcy dotyk zbliżający się do miejsc intymnych.

To doświadczenie odbiło się dosyć mocno na mnie jak i inne sytuacje spowodowane poszukiwaniami „nowego tatusia” po rozwodzie rodziców. Zażywając LSD nie nastawiałam się na jakiś terapeutyczny trip, a jeśli miałby się przytrafić to stawiałabym na traumy związane z molestowaniami.

Leżałam sobie na podłodze, wpatrywałam w sufit i ścianę, które są pomalowane w kolorowy kosmos. Kolory się mieniły, błyszczały tworząc różne wzory, nagle zapadł mrok.

Poczułam lęk ale chciałam brnąć w to dalej.

Zaczęłam widzieć okno, tak jakbym wpatrywała się w okno bloku, w którym mieszkaliśmy wszyscy razem. Byliśmy wszyscy szczęśliwi, widziałam tam małą siebie. ”Mała Ja” podeszła do stołu na, którym były rozsypane zdjęcia i wzięła do ręki zdjęcie na którym ojciec obejmował mamę, starszy brat, siostra i ja trzymaliśmy się za ręce. Nagle, ze zdjęcia zaczął znikać mój tata.

Czułam jak mi łzy lecą po policzkach ale brnęłam w to dalej.

Nigdy nie skarżyłam się na tatę. Nigdy się nie skarżyłam, że rodzice się rozwiedli gdy miałam 6 lat. Rodzice nie dali mi przestrzeni na uwolnienie emocji związanych z ich rozpadem małżeństwa. Zostało wtedy zakopanych wiele emocji, wiele żalu.

Byłam wychowywana w wierzę Świadków Jehowy, którzy nie obchodzą żadnych świąt. Będąc na LSD przyglądałam się swojej kompletnej rodzinie, pokazywały mi się obrazy gdzie ubieramy wszyscy choinkę, gdzie dostaje prezenty na urodziny.

Ujrzałam scenariusz rodziny, którą nigdy nie była i to, czego mi brakowało.

Nie myślałam, że noszę w sobie taki żal. Czułam smutek, czułam się tak jakby zostało mi coś odebrane, ale czułam też żal, że zostałam zmuszona do zaakceptowania tego co jest.

Obserwowałam dalej okno, w którym widziałam swoją rodzinę i nagle, zniknął tata, najstarsza siostra i mama (zmarła półtora roku temu) zniknął mój brat i byłam tylko ja, “mała M”.

Siedziała tam sama jak gdyby nic, bawiłam się lalką. Nie wiem jak to opisać słowami ale patrząc na siebie nie widziałam tam dziecka tylko pozbawione emocji coś.

W pewnej chwili instynktownie popchnęłam okno i poszłam do niej. Zalałam się łzami patrząc na nią, a gdy ona mnie zobaczyła przytuliła się do mnie i też zaczęła płakać.

Mówiłam do niej, że już możesz to puścić, płacz mała. Po chwili wszystko ustało, znowu sufit zamienił się w oddychający kosmos. To przeżycie było dla mnie bardzo oczyszczające, zaskakujące i będę pamiętać je do końca życia.

Mój komentarz

Dawno nie widziałem tak “plastycznej relacji” gdzie wizja nie dość, że jest tak wyraźna to układa się w taką spójną historię. Zazwyczaj jest o wiele więcej chaosu, więc nie warto “oczekiwać” tego samego

Co samej relacji, autorka bardzo fajnie uchwyciła to, że psychodelik pokaże nam nie to czego chcemy, a to czego w danym momencie potrzebujemy.

Po pierwsze setting – jak widać pomimo chęci zabawy, LSD pokierowało w bardzo trudne emocjonalnie rejony. Autorka “brnąc w to” pozwoliła aby trip rozwinął się swobodnie. Walka z tym stanem doprowadziłaby prawdopodobnie do ciężkiego bad tripa. Zawsze trzeba mieć gotowość, że trip pójdzie właśnie w takim kierunku.

Po drugie – autorka myśląc o tripie terapeutycznym, myślała o epizodzie molestowania, a zamiast tego pojawiło się coś zupełnie innego. Dlaczego? Tutaj odpowiedzi prawdopodobnie można by szukać podczas głębszej integracji, jednak mam już pewną luźną hipotezę

Z mojej perspektywy to doświadczenie to niemalże “klasyczny” przykład spotkania się z samym sobą z przeszłości (zazwyczaj właśnie w wieku dziecięcym kiedy nie byliśmy świadomi co się z nami dzieje) a następnie uleczenie ran, które chociaż głęboko schowane wpływają na nasze życia cały czas.

Prawdopodobnie dopiero po skorygowaniu tego wczesnego doświadczenia będzie przestrzeń aby zająć się chociażby tematem późniejszych traum.

Patrząc na to w jak nieprzewidywalne rejony może zaprowadzić nas działanie psychodeliku, poleciłbym każdemu przygotowanie się na ewentualność właśnie takiego scenariusza i zastanowienie się czy jesteśmy gotowi się z tym zmierzyć.

P.S Ty też możesz podzielić się z innymi (również anonimowo) swoją relacją. Po prostu napisz co dały Ci psychodeliki i wyślij na kontakt@terapianowoczesna.pl

Jest to ogromne źródło doświadczeń dla innych osób

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x