psychodeliki mysli samobojcze

#relacja “Przez chyba miesiąc od tripa byłem tak szczęśliwy jak nigdy w życiu”

Substancja: psylocybina

Mikrodawkowanie/Pełne dawki Pełna dawka 

Zdiagnozowane zaburzenie: brak diagnozy – stany depresyjne, myśli samobójcze

Który aspekt życia się polepszył: Samopoczucie, zdrowie fizyczne, produktywność

Opis

Nie będę tutaj robił tripraportu, albo postaram się przynajmniej do niego wracać jak najmniej, bo chodzi chyba o taki najbardziej namacalny, konkretny wpływ.

Można by też pomyśleć, że liczba mnoga zastosowana w pytaniu sugeruje wiele tripów.

Otóż nie tym razem.

Jestem póki co po jednym tripie na grzybach i… było wspaniale!

Na pewno po grzybach zmieniło się moje postrzeganie świata. Problematyczne jest to, że zmiany po sajko dzieją się tak bardzo w głowie i jest ich wiele, ale są niekonkretne i bardzo trudne do ujęcia w słowa. Przynajmniej dla mnie.

Taki obraz siebie z zewnątrz, spokojne analizowanie świata, takie wewnętrzne ułożenie, to jest coś co wyniosłem z tripa.

Miałem takie wrażenie, że wszystko co we mnie było do naprawienia zostało naprawione.

Co ważne kiedyś byłem w strasznym dole emocjonalnym, który doprowadził mnie prawie do prób samobójczych. W czasie mocniejszych dołów myśli o bezsensie życia i samobójstwie wracały.

Te drzwi długo pozostawały otwarte. No to grzyby mi je zamknęły.

Przez chyba miesiąc od tripa byłem tak szczęśliwy jak nigdy w życiu. Kładłem się do łóżka z uśmiechem i tak mi było w tym łóżku dobrze. W tym samym łóżku, w którym umiałem przepłakać sporo czasu.

No ale co dał mi ten obraz na samego siebie? Zacząłem coś zmieniać w swoim życiu.

Przeszkadza mi łysiejący łeb? Ok, idę do trychologa i stosuję jakąś tam kurację.

Krzywe zęby? Ortodonta

Słaba forma? Zacznij ćwiczyć

Za dużo siedzisz bezczynnie na telefonie? Przestań, zacznij czytać, idź na spacer, zrób coś dla siebie, zajmij się swoim hobby, cokolwiek

Zacząłem też znowu trochę czytać

Oczywiście, że zdarzają się momenty gdy znowu się obijam i oglądam jakieś głupoty na YouTube albo odpuszczam trening po imprezie. I wtedy nie jestem na siebie wkurwiony (a może właśnie bez grzybów bym był) tylko HEJ, JUTRO MUSISZ POĆWICZYĆ I ODPUŚĆ SOBIE SIEDZENIE NA TELEFONIE. No i jutro ćwiczę a telefon idzie w kąt

I co jeszcze jest ciekawe, to nigdy nie miałem problemów z żadnymi substancjami psychoaktywnymi, ale po grzybach miałem takie uczucie, że nie potrzebuje już kiedykolwiek być nietrzeźwy i mam jakieś takie ambiwalentne odczucia względem alkoholu i innych narkotyków.

Mój komentarz

Bardzo spodobał mi się fragment gdzie autor zwraca uwagę na to, że wglądy jakie uzyskujemy podczas doświadczenia są (często) bardzo abstrakcyjne i ciężkie do “przełożenia” na życie codzienne. Przez to wiele osób po początkowym efekcie “wow” wraca do punktu wyjścia. Aby tego uniknąć zaleca się przejście procesu Integracji Doświadczenia psychodelicznego tak, aby jego efekty zostały z nami na dłużej.

Na szczęście autor znalazł swój sposób na to, aby zacząć wprowadzać realne zmiany w życie. Wiele osób oczekuje, że skoro po kilku tygodniach “fajerwerki” minęły, znaczy to, że czas na kolejne doświadczenie. Niestety, ale jest to pułapka.

Ostatecznie każda zmiana sprowadza się do konkretnej pracy, jaką wykonujemy dzień po dniu, a nie do pompowania poczucia “że coś dzieje” kolejnymi tripami.

4 3 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x