mikrodawkowanie depresja

#relacja Kiedy wszystko inne zawodzi i pojawia się światełko w tunelu

Substancja/Substancje: Magiczne trufle

Mikrodawkowanie/Pełne dawki? Mikrodawkowanie

Zdiagnozowane zaburzenie: głęboka depresja 

Który aspekt życia się polepszył: Samopoczucie, zdrowie fizyczne, produktywność, relacje

Opis

1,5 roku temu zawalił się cały mój świat. 

Choroba dziecka, rozpad 20-letniego związku, wcześniej zdiagnozowana depresja i dwie próby samobójcze. 

Wszystko zwaliło się w jednym czasie, myślałam że już nie ma dla mnie ratunku. Przez przypadek natrafiłam na tą stronę, wcześniej wyszukując w necie informacji o mikrodozowaniu MDMA. 

Ktoś ze znajomych polecił mi tę substancję jako odpowiednią na stan, w którym się znajdowałam. Zaczęłam czytać i dowiadywać się coraz więcej na ten temat. Zgłębiłam temat i w sumie okazało się, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem w mojej sytuacji będzie mikrodozowanie grzybków. 

To był strzał w dziesiątkę, ale też nie taka bezwarunkowa miłość od razu. 

Bywało tak, że w momentach większego stresu nie działało to na mnie dobrze, wręcz podkręcało mój stan. Wtedy jednak bardziej świadomie podeszłam do tematu. 

Pomyślałam sobie, że nawet jeżeli wypadnie z protokołu “dzień grzybka”, a dzień będzie nieodpowiedni to wezmę je na noc, żeby mieć lepszy sen i bardziej bujne sny. 

Gdy było ok i wypadał “dzień grzybka” starałam się analizować swoje myśli i zachowania. Wychodziło mi to coraz lepiej. Zaczęłam stawiać czoła sytuacjom, które wcześniej były dla mnie nie do przejścia.

Udało mi się dojść do poziomu gdzie mikrodozowanie podczas trudniejszego dnia już nie było problemem, wręcz popychało do głębszej analizy. 

Cały ten proces rozwoju trwa od stycznia 2022 do dzisiaj. Czuję, że pokonałam kamień milowy, a rzeczy kiedyś niedostępne zupełnie, teraz są na wyciągnięcie ręki.

Jestem, świadoma, spokojniejsza, nie biorę leków. Rzeczy przyziemne, których nie dostrzegałam dają mi teraz dużo radości, cieszę się z czasu spędzanego sama ze sobą. Dzięki temu przestrzeń naokoło mnie zaczęła się zmieniać na lepsze. 

Mój komentarz

Jedną z rzeczy, która odróżnia psychodeliki od innych substancji jest to, że niekoniecznie działają tak jakbyśmy chcieli. Często ludzie biorą z intencją aby “pozbyć się lęku” i są zdziwieni, że psychodeliki im go nie likwidują, a wręcz przeciwnie. Mają wrażenie, że czują go mocniej niż wcześniej.

W takiej sytuacji część ludzi odpuszcza i szuka “magicznej pigułki” dalej, a część postanawia wykorzystać to, aby zacząć zmieniać swoją relację z nim. Oczywiście u każdego wygląda to inaczej, gdyż przyczyna jest inna, ale moment kiedy okazuje się, że nie musisz dłużej chować się ani uciekać jest przełomowy.

W przypadku tej relacji chciałbym również zwrócić uwagę na konsekwencję autorki w trzymaniu się protokołu. Jestem zwolennikiem mikrodawkowania w cyklach i niezmieniania protokołu podczas jego trwania tak, aby dać sobie przestrzeń na pojawienie się wszystkich myśli/emocji/wzorców, jakie mogą się w tym czasie pojawić.

Często samo “wytrwanie” w tym, szczególnie kiedy nie wszystko idzie jak po sznurku buduje świetny fundament pod dalsza pracę nad sobą, również z wyższymi dawkami.

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x