#relacja Zrzucenie maski i praca nad autentycznością – doświadczenie z mikrodawkowaniem grzybów

Zastrzeżenie. To, co czytasz poniżej, to pojedyncza, subiektywna relacja – nie dowód skuteczności terapeutycznej ani rekomendacja. Publikuję ją niemal w oryginalnej formie, tak jak do mnie trafiła. Nie dlatego, że polecam substancje jako metodę – tylko dlatego, że pokazuje prawdziwy przebieg czyjegoś doświadczenia. U innej osoby, w innych okolicznościach, to samo mogłoby skończyć się poważną szkodą psychiczną. Dlatego pod tekstem znajdziesz mój komentarz. Piszę go z perspektywy kogoś, kto pomagał wielu osobom integrować takie doświadczenia.

Psychodeliki są w Polsce w większości nielegalne – nie zachęcam do ich używania. To nie jest porada medyczna ani psychiatryczna i nie zastępuje kontaktu ze specjalistą. Jeśli bierzesz leki, nigdy nie odstawiaj ich samodzielnie – rób to wyłącznie z lekarzem prowadzącym. Jeśli jesteś w kryzysie psychicznym, zadzwoń pod 116 123 (telefon zaufania dla dorosłych) albo skontaktuj się ze specjalistą, zanim rozważysz cokolwiek innego.

Opis

Mikrodawkuję Golden Teacher dopiero pół miesiąca, wcześniej brałam trochę większe porcje, żeby przekminić sobie parę rzeczy, ale teraz w zupełności wystarcza mi do tego microdosing. 

Dużo lepiej mi się myśli, w końcu okazało się, że plątanina myśli w głowie ma swój początek i koniec! Wcześniej nawet podejrzewałam, że nic nie myślę, bo taki miałam słaby kontakt ze sobą, swoim ciałem i umysłem, że nie potrafiłam wyłuskać z tej plątaniny ani jednej sensownej myśli. 

Teraz moim ulubionym zajęciem jest dzielenie się swoimi przemyśleniami z innymi i tematy do rozmów praktycznie mi się nie kończą  Bardzo wsłuchałam się w siebie, a wcześniej miałam gigantyczną blokadę. 

Przez długi czas udawałam kogoś, kim nie jestem, bo siebie nie lubiłam, zawsze można było zrobić coś lepiej, być kimś fajniejszym, ciekawszym, zabawniejszy, mądrzejszym i w końcu po grzybach to zrozumiałam. 

Zrzuciłam maskę i żyje mi się 1000x lepiej, swobodniej i prawdziwej. W końcu oddycham pełną piersią. Mam dużo lepsze relacje z rodziną, przyjaciółmi, nawet obcymi ludźmi 

Jestem na nich dużo bardziej otwarta. Mam więcej energii i motywacji do działania, nie zastanawiam się nad tym, że muszę coś zrobić, nie prokrastynuję, tylko po prostu to robię.

Nowych pomysłów też jest mnóstwo, a najlepsze jest to, że nie kończy się tylko na pomyśle, bo zaraz za nim idą konkretne działania. 

W końcu zaczynam budować pozytywne nawyki i pozytywne relacje ze sobą i z bliskimi, nawet zrozumiałam po drodze czym tak naprawdę jest Bóg i za to wszystko jestem bardzo wdzięczna.

Mogłabym o tym gadać godzinami, ale grzyby naprawdę zmieniły moje życie na lepsze, jakkolwiek głupio by to nie brzmiało :’))

Mój komentarz

Zasadniczo niewiele mam tutaj do dodania. Opis ten ma wiele elementów, które się powtarzają jeśli chodzi o działanie psychodelików w przypadku osób cierpiących na zaburzenia depresyjne.

Warto podkreślić, że autorka przed przyjęciem grzybów była już w terapii, a grzyby pomogły nabrać jej wiatru w żagle. Łatwo wziąć taki skok samopoczucia za „załatwioną sprawę” i przestać robić cokolwiek dalej – terapię, pracę nad sobą, budowanie nawyków. Z tego co widzę w pracy z klientami, u osób, które po poprawie porzucają dalszą pracę, objawy depresyjne zwykle wracają po kilku miesiącach, niezależnie od dawki czy substancji.

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x