Set & Setting – zoptymalizuj swoje doświadczenie psychodeliczne

Czuję, że zaczyna działać .

Jesteśmy w domku w lesie. Pogoda jest idealna. Mamy zapas jedzenia, idealny teren wokół oraz wszyscy jesteśmy doświadczeni. Powoli każdy zaczyna odpływać. Rozmowy stają się coraz bardziej abstrakcyjne, a wybuchy śmiechu coraz dłuższe. Czuję, że jestem w idealnym miejscu i czasie. To będzie piękny dzień.

Parę tygodni później. Nieco inne towarzystwo. Jesteśmy w mieszkaniu w środku miasta. Jeden ze znajomych(stosunkowo mało doświadczony) ewidentnie miał problem z dziewczyną, który cały czas go męczył. W trakcie peaka kiedy do niego napisała stał się bardzo nerwowy, nie mógł usiedzieć na miejscu po czym zrobił rzecz najgorszą. Zadzwonił do niej, a po wszystkim zaczął się nad sobą użalać.

Ta jedna zmienna sprawiła, że każdemu udzielił się strasznie ciężki nastrój i po chwili każdy przeżywał w głowie swoją prywatną męczarnie.

Dlaczego?

Ostatnio czytając Narzędzia Tytanów natknąłem się na świetny fragment, który będzie idealnym wstępem do tego artykułu.

N. Crowley napisał w The British Journal

Różnica między psychodelikami, a innymi środkami psychotropowymi polega na tym, że enteogeny działają jak „niespecyficzne wzmacniacze świadomości” (Grof, 2000) Treść i charakter doświadczeń nie są uważane za sztuczny wytwór farmakologicznej interakcji z mózgiem (psychoza toksyczna) lecz za autentyczną ekspresje psychiki ujawniającej swoje funkcjonowanie na poziomach zwykle niedostępnych dla badania i obserwacji.

Patrząc od strony terapeutycznej, to według mnie jest jedna z tych rzeczy, która czyni psychodeliki wyjątkowymi. 

Nie da się nimi “zapijać” problemów aby o nich zapomnieć. Nie da się nimi znieczulać aby zabić wyrzuty sumienia albo obawy. Próba eskapizmu w ich przypadku z dużym prawdopodobieństwem skończy się kilkugodzinną torturą.

W dużym skrócie – nie będą wywoływać sztucznych, przewidywalnych stanów ale potęgować to co czujesz. A to co czujesz w dużym(niedługo przekonasz się jak bardzo) stopniu zależy od bodźców jakie docierają do Ciebie z otoczenia.

Im bardziej harmonijne otoczenie tym bardziej przyjazne doświadczenie
designed by @freepik

Moje eksperymenty

Od czasu mojego pierwszego doświadczenia, fascynowało mnie to jak moje otoczenie i nastawienie wpływa na to, jak się będę czuł podczas tripa.

Był okres, gdzie przed każdą podróżą, na kartce wypisywałem sobie czego chcę spróbować/doświadczyć/zobaczyć i sprawdzałem jak to na mnie wpłynie. Bardzo często były to rzeczy głupie i nieodpowiedzialne ale taka już moja natura, że dopóki się nie sparzę to się nie nauczę.

Efekt jest taki, że miałem okazję „w boju” sprawdzić co i jak na mnie działa. Korzystaj i nie popełniaj niepotrzebnie moich błędów, bo nie zdążysz popełnić swoich.

Czym jest S&S

W skrócie, za tym mitycznym pojęciem kryje się Twoja kondycja psychiczna (Set) oraz otoczenie, w jakim będziesz przyjmował daną substancję (Settings).

Poniżej przedstawiam listę 9 rzeczy, które według mnie mają wpływ na to, jak przeżyjesz tripa. Zadbaj o nie, a ryzyko wystąpienia długotrwałych, negatywnych konsekwencji spadnie w okolice zera.

1. Samopoczucie fizyczne

W zdrowym ciele zdrowy duch. Jeśli w trakcie doświadczenia psychodelicznego coś będzie Ci dolegać, bardzo wyraźnie zrozumiesz wagę tego powiedzenia.

Pamiętam jak dzień „przed” wyskoczyłem na miasto gdzie wypiłem parę piw i zjadłem trochę „śmieci”. Rano obudziłem się na naprawdę lekkim kacu, a i tak przez pierwsze kilka godzin tripa nie mogłem do końca się odprężyć, właśnie przez to uczucie zalegającego alkoholu w moim organizmie.

Na początku swojej drogi ze sportem nie przywiązywałem też uwagi to rozciągania i rolowania mięśni. To że co chwilę mnie coś bolało uważałem za normalne, do czasu aż podczas któregoś razu ból łokcia wywołał u mnie taki dyskomfort, że musiałem wziąć wałek i natychmiast się tym zająć.

Ten aspekt raczej nie spowoduje bad tripa, ale wyraźnie wpłynie na jakość samego doświadczenia.

Podsumowując, w momencie kiedy przyjmujesz swoją dawkę grzybów, powinieneś być w tak dobrej kondycji fizycznej jak to tylko możliwe.

Ruch na pewno nie zaszkodzi, a wręcz pomoże

Co zrobić. Poroluj obolałe mięśnie(szczególnie plecy), porozciągaj się, wyśpij się, nie pij ani nie zażywaj narkotyków dzień przed. Rano zażyj trochę ruchu aby się odświeżyć. Jeśli trenujesz to zrób trening(nawet lżejszy), jeśli nie trenujesz (jak Ci nie wstyd!) wybierz się na szybki 30 minutowy spacer.

2. Nastawienie psychiczne

Mam tu na myśli nastawienie co do samego doświadczenia. Strach i zakładanie, że „będzie badrip” prawdopodobnie go spowoduje lub nie pozwoli się rozluźnić. Oczekiwanie że podczas TEGO DNIA dozna się oświecenia, spowoduje rozczarowanie.

Najbardziej optymalny stan? Akceptacja. „Ciekawe czego dziś doświadczę?”

Paradoksalnie najwięcej konstruktywnych przemyśleń zrodziło się w mojej głowie, wtedy kiedy skupiałem się na czymś innym. Na przykład spacerowałem, czy też jechałem samochodem (oczywiście jako pasażer) słuchając muzyki i podziwiając horyzont.

Postawa akceptacji pozwoli również łatwiej poradzić sobie z traumatycznymi momentami. “Umieram? Nic z tym teraz nie zrobię więc trudno”, “Oszalałem i nigdy już nie będę normalny? Od początku się z tym liczyłem”. Wymaga praktyki, ale dzięki temu nigdy zalążki bad tripa nie przerodziły się u mnie w nic większego.

Co zrobić. Zaakceptuj najgorszy scenariusz. Na początku po prostu pogódź się z tym, że przeżyjesz bad tripa. Jeśli faktycznie wystąpi łatwiej będzie Ci przez niego przejść.

3. Problemy w życiu prywatnym

Osobiście nigdy nie przeżyłem PEŁNOPRAWNEGO bad tripa, aczkolwiek doskonale widziałem korelacje między zadowoleniem z życia, a swoim samopoczuciem podczas doświadczenia. Najgorsze i najmroczniejsze przeżycia miałem wtedy, kiedy wiedząc, że muszę czymś się zając próbowałem uciec w używki.

To przed czym uciekasz, uderzy Ciebie z prędkością rozpędzonego pociągu. I to w momencie, kiedy jesteś niemal całkowicie bezbronny.

Najgorsze jest to, że nawet nie bardzo będziesz chciał żeby to się kończyło, bo jeśli się skończy to będziesz musiał wrócić do rzeczywistości, z której uciekłeś. Po wszystkim zamiast poczucia przyjemnego odprężenia zacznie zgniatać Cię jeszcze większy stres spowodowany świadomością, że problemy się nawarstwiły, a jutro również ich nie naprawisz.

Jeszcze jedna rzecz. Jak najmniej obowiązków następnego dnia. Następny dzień poświęć na refleksję i ewentualne przepisanie w bezpieczne miejsce swoich notatek(jeśli je robiłeś, do czego będę zachęcał).

 Nigdy nie traktuj psychodelików jako ucieczki. Albo przeżyjesz kilkugodzinny koszmar, albo zaczniesz się coraz bardziej odklejać od rzeczywistości próbując w karykaturalny sposób radzić sobie z dysonansem poznawczym.

“Nie mam pieniędzy bo ich nie potrzebuję(w końcu jestem oświecony) dlatego codziennie chodzę do pracy której nienawidzę nie mając żadnych innych perspektyw”

“Nie potrzebuję nikogo (jestem ponad tą prymitywną potrzebę) i dlatego co chwilę pakuję się w toksyczne związki, których nie mogę opuścić ze strachu… przed samotnością”.

Jeśli nie wierzysz to poczytaj wypowiedzi niektórych bywalców grup psychodelicznych.

Oszczędź kłopotów tripsitterowi i uporządkuj(w miarę) swoje sprawy osobiste

Co zrobić. Uporządkuj swoje sprawy, PRZYNAJMNIEJ doraźnie; wypisz najbliższe działania, które pozwolą Ci uporządkować problemy z datą ich wykonania (nawet przybliżoną, chodzi o uspokojenie umysłu), weź sobie następny dzień wolny. Miej przygotowaną kartkę i długopis żeby w razie potrzeby zapisywać kolejne rzeczy. Nie przystępuj do kolejnego tripa dopóki nie zintegrujesz swojego doświadczenia.

4. Jedzenie

Zaczynaj albo z pustym żołądkiem, albo zjedz coś lekkiego. Jako przekąski również raczej unikam ciężkich rzeczy. Warto również zadbać o spory bukiet smaków (mam na myśli owoce i warzywa).

Parę lat temu, kiedy lubowałem się w fast foodach zamówiłem kebaba z frytkami i mięsem, nic poza tym (oprócz sosu). Do dziś pamiętam jak wziąłem pierwsze kilka gryzów i moją myśl “przecież to jest ohydne”.

Osobiście polecam przygotować sobie sporo owoców oraz normalnego jedzenia, które nie sprawi, że poczujesz się ociężały i senny. Kanapki, proste sałatki, a do tego słodycze dla podkręcenia doznań powinny się sprawdzić bardzo dobrze.

Nie chodzi tu tylko o same doznania smakowe, ciężkostrawne wysoko przetworzone jedzenie spłyca myślenie. Nie chcesz po zjedzeniu zastanawiać się potem przez dwie godziny czy zwymiotować czy może jeszcze wytrzymasz.

Co zrobić. Przygotuj sobie jedzenie i wodę butelkowaną (odkręć wcześniej nakrętki). Zadbaj żeby smaki były różnorodne dostarczy Ci to ciekawych doznań.

5. Ubrania

Ubierz się po prostu wygodnie.

Jeśli wybierałem się “na miasto”, najlepiej ostatecznie czułem się w butach do biegania i dresach. Najlepiej żeby ciuchy były przewiewne, czasem spontanicznie może najść Cię ochota na kilku godzinny spacer, a wtedy przechadzka w nawet na co dzień wygodnych jeansach okaże się uciążliwa i zepsuje doświadczenie.

Nie psuj sobie tego obcierającymi butami

Okulary przeciwsłoneczne również będą wskazane. Nawet jeśli tego dnia pogoda nie będzie zbyt słoneczna.

Co zrobić. Przygotuj sobie wygodne ciuchy, a jeśli masz zamiar wychodzić to zapas wody do plecaka. Nie chcesz wchodzić do marketów i stać ściśnięty w kolejce.

6. Muzyka

Siedzimy w domku w lesie, a ja odczuwam niepokój, poczucie, że coś złego się stało. Pomimo słonecznej pogody na zewnątrz, drzewa wyglądają jakoś groźnie. Samo wnętrze domu również jest nieprzyjazne. Co tu się ku… Stop.

Czuję jak ogarnia mnie błogie uczucie, jakbym leżał na rajskiej plaży, a w twarz dmuchała mi rześka bryza. Biorę głęboki oddech i czuję że żyję, a życie jest piękne. Patrzę znowu w to samo okno i te same drzewa wyglądają teraz jak najpiękniejsze drzewa na świecie. Stop.

Czuję teraz nagłą motywację żeby coś robić. “Panowie chodźmy gdzieś”, czuję, że muszę doświadczyć czegoś nowego. Stop.

Chyba trzeba zmienić playlistę

Musiałem jeszcze parę razy zmienić swój stan emocjonalny, żeby zorientować się że nie jest on przypadkowy, a wynika z tego jaka akurat piosenka leci z playlisty.

Do dziś. pamiętam jak zależnie od „klimatu” kawałka, dosłownie w mgnieniu oka to samo pomieszczenie z przytulnego gniazdka potrafiło zmienić się w norę.

Muzyka czy też dźwięki otoczenia to coś, czego przecenić się nie da, a słuchanie ulubionych kawałków potrafi dać kilka godzin niezapomnianych doznań.

Właśnie wtedy zorientowałem się jak muzyka, której codziennie słucham, wpływa na mój stan emocjonalny. Doszedłem do wniosku również, że nie ma muzyki ani złej ani dobrej, po prostu jedne utwory wywołują w nas emocje, które cenimy w danej chwili bardziej niż inne. Zacząłem bardziej świadomie decydować o tym czego, słucham poszerzając dzięki temu horyzonty.

Nie ma uniwersalnej playlisty. Mi nigdy nie podeszły “best psychedelic playlist”, wydawały się zbyt ponure i spychały mnie w kierunku negatywnych przemyśleń. Najlepiej myśli i funkcjonuje się kiedy w tle włączone jest coś w tym stylu

Na Twoim miejscu wziąłbym sobie to do serca
designed by freesstockcenter

Co zrobić. Przygotuj sobie kilka playlist i sprawdzaj jak na Ciebie działają. Oprócz tego zapisz sobie kilka ulubionych kawałków i posłuchaj ich(na słuchawkach). Nie pożałujesz.


7. Ludzie

Od twojego towarzystwa będzie bardzo dużo zależeć 

Zacznijmy od tripsittera, który na początku pozwoli ci bezpiecznie sprawdzić jak reagujesz na daną substancję. Zasadniczo sama jego obecność sprawi, że całe doświadczenie po prostu przejdziesz o wiele lżej i bez zbędnych problemów natury prawnej, uczuciowej czy finansowej. 

Za pierwszym razem jeśli się boisz, już samo to będzie prowokowało bad tripa oraz dziwne zachowania. 

Jeśli jesteś doświadczony, ale chcesz wejść poziom wyżej przekraczając kolejne granice również obecność tripsitera będzie pomocna. Pozwoli Ci ona w „trakcie” się rozluźnić i przejść proces bez zbytniego rozpraszania się “A co jeśli oszalałem i teraz stoję na parapecie żeby wyskoczyć”.

 Jako trippsitera mam na myśli osobę, która już ma spore doświadczenie. Branie znajomego, który zarzeka się, że potowarzyszy, a po dwóch godzinach zaczyna się nudzić ma bardzo negatywny wpływ na samopoczucie.

Kiedyś myślałem, że każdy (zdrowy) człowiek w swoim życiu powinien spróbować psychodelików. W sumie to dalej tak myślę, ale ja nie z każdym mam ochotę. 

Jeśli z kimś na co dzień nie bardzo się dogadujesz albo wyczuwasz pewien światopoglądowy zgrzyt to w trakcie tripa będziecie sobie przeszkadzać, a po co się męczyć? Za to osoba, którą nadajesz na takich samych falach, potrafi sprawić, że to dla obu z was będzie jeden z najciekawszych dni w życiu. Wspólne doświadczenie również bardzo pogłębia relację.


Lepiej unikać komunikacji miejskiej i taksówek.

Po pierwsze cały czas będziesz miał wrażenie, że „oni wiedzą”.

Po drugie obserwowanie innych ludzi jest fascynujące i o ile w parku patrzenie jak zachowuje się przechodząca obok grupa raczej nie zostanie odnotowane o tyle robienie tego samego patrząc na siedzącego przed nami współpasażera może być nie na miejscu.

W żadnym wypadku w towarzystwie nie powinno być osoby trzeciej, która nie będzie pod wpływem psychodeliku(nie licząc tripsittera). Będzie wszystkich niesamowicie drażnić.

Szczególnie wystrzegam się zawsze osób pijanych. Alkohol i psychodeliki to kompletnie dwa różne światy i łączenie ich powoduje niepotrzebny dyskomfort. Z tego też względu wyjątkowo staram się wtedy unikać wszelkich pubów, pijalni i klubów. Jeśli na trzeźwo pijani ludzie cie irytują, to kiedy będziesz pod wpływem psychodeliku będą dosłownie odrażający.

Od tego miejsca gorsza może być tylko kolejka w supermarkecie

Wyłącz elektroniczną smycz.

Ostatnie czego chcesz to żeby ktoś w momencie kiedy zaczniesz rozmontowywać swoje toksyczne przekonania, zaczął się ktoś do Ciebie dobijać albo pisać SMSy. Poinformuj zaufane osoby, że tego dnia będziesz poza zasięgiem żeby się nie martwiły.

Co zrobić. Wycisz social media, a najlepiej to i telefon. Zaufanym osobom powiedz, że będziesz niedostępny, „wynajmij” tripsittera, upewnij się czy osoba z która będziesz dzielił doświadczenie nie będzie Cię męczyć, unikaj skupisk ludzkich w zamkniętych pomieszczeniach (komunikacja miejsca itp).

8. Otoczenie

Inny klimat panuje w domu, inny w mieście, a inny na łonie natury. Inny, kiedy siedzisz w jednym miejscu, a inny, kiedy się przemieszczasz. 

Najwięcej osobistych przemyśleń doświadczysz siedząc sam w domu. Z drugiej strony ogromną ilość potężnych „błysków” miałem błądząc ze znajomym po ZOO czy parku rozrywki, co pewnie ma związek z tym, że jeśli się nie napinasz to niektóre rzeczy przychodzą łatwiej. 

Osobiście zawsze najprzyjemniej wspominam tripy właśnie na zewnątrz, gdzie z góry zakładaliśmy, że chcemy dojść do punktu X, zazwyczaj było to kilkanaście kilometrów dalej. Ilość bodźców, jakich doświadczaliśmy po drodze + korzyści wypływające z mimowolnego wysiłku fizycznego sprawiły, że to właśnie wspominając te „wyprawy” mimowolnie pojawia się uśmiech na mojej twarzy.

Na to jednak przyjdzie czas z doświadczeniem, na początku warto zostać w mieszkaniu.

Przed tripem upewnij się również, że nie ma nigdzie żadnych potencjalnie niebezpiecznych rzeczy

Oczywiście bez przesady, ale walające się rzeczy po podłodze, poplątane kable od sprzętu, którego będziesz używał czy garnki które zaczną wypadać z przepełnionej szafki, potrafią przysporzyć niezbyt przyjemnych doznań. Kubki i butelki stojące na krawędzi szafek i stołów również.

Usuń wszystkie niebezpieczne przedmioty

Co zrobić? To co napisałem w poprzednim akapicie.

9. Substancja oraz dawka


Najpierw chciałem opisać swoje doświadczenie, ale stwierdziłem, że lepiej będzie zapytać na Facebooku innych.

Ze wszystkich komentarzy najbardziej zapadł mi w pamięć komentarz Sebastiana(pozdrawiam) „LSD jest jak Gwiezdne Wojny, a grzyby jak Władca Pierścieni. Oba są filmami ale innego gatunku”. Czyli mówiąc po ludzku, obie substancje są świetne ale mają po prostu inny „klimat”.

Żeby bardziej rozjaśnić załączam link do infografiki, którą pokazał mi Arek(również pozdrawiam). Jej źródłem jest prawdopodobnie Reddit. Zebrano na niej odczucia około 600 osób, które zostały zapytane o różnice między grzybami, a LSD.

 
Z Research Chemicals jest inaczej. Z popularnych swego czasu NBOMów 25B to było wręcz proszenie się o bad tripa za to 25C, przez niektórych nazywany „piwem wśród psychodelików” to 6 godzin lekkiej psychodeli z potwornie dobrym humorem. Warto wspomnieć, że w przypadku RC są udokumentowne przypadki śmierci z przedawkowania(w przeciwieństwie do LSD czy psylocybiny).

 Także pamiętaj, kupuj z z możliwie pewnego źrodła. Odróżnienie LSD od 25BNbome podczas transakcji jest NIEMOŻLIWE bez testów


Szybka wskazówka. Jeśli diler rzekomo sprzedał Ci LSD i po kilku minutach od włożenia do ust, gorzki smak zaczyna Ci wykręcać twarz to mam złą wiadomość. Zostałeś oszukany. Od teraz może wydarzyć się wszystko, więc jeśli nie masz przy sobie tripsittera, to upewnij się że masz zamknięte drzwi, puść pozytywną muzykę i właź do łóżka.

Żeby wyliczyć dawkę skorzystaj z jednego z dziesiątek dostępnych kalkulatorów w internecie jak np tu bądź tu

Co zrobić. Ufaj ale sprawdzaj(szczególnie „LSD”). W Polsce legalnie możesz kupić również growkita, z którego wyrosną grzyby. Jednak sama uprawa w Polsce jest oczywiście nielegalna.


Bonus

Poniżej do pobrania przygotowana przeze mnie podręczna checklista. Liczę, że pomoże Ci upewnić się przed tripem, że o niczym nie zapomniałeś. Do pobrania tutaj


Mam nadzieje, że nieco rozjaśniłem Ci temat Set & Settings. Pytanie do bardziej doświadczonych użytkowników, czy jest coś co byście dodali?

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments