set setting zmiany w zyciu

Set & Setting 2. Jak wprowadzać zmiany w życiu (nie tylko po tripie)

Tym razem miało być inaczej, czułem to.

Byłem już dosłownie o krok od celu. Co prawda nie wiedziałem dokładnie jakiego ale przecież to czułem!

Wszystkie obowiązki przesunąłem na przyszły tydzień. Dałem sobie też na luz z trzymaniem postanowień. Po wszystkim będę mógł zacząć z podwójnym zaangażowaniem.

Czułem, że unoszę się pięć centymetrów nad ziemią. To chyba przez te motylki w brzuchu. Rozpierała mnie euforia i nie mogłem doczekać się weekendu. Już za kilka dni miałem znowu wziąć LSD po to aby osiągnąć wyższy poziom świadomości i zrozumieć siebie. 

Tylko ten trip dzielił mnie od tego aby stać się osobą jaką zawsze chciałem być. Za kilka dni wszystko się ułoży!

Tak jak miało się ułożyć poprzednim razem. I poprzednim. I poprzednim.

Odkładanie życia na później

Przez wiele lat ten schemat się powtarzał. Potrafiłem być niezwkle kreatywny jeśli chodziło o wyszukiwanie kolejnych „punktów zwrotnych”.

tak sie czulem
Byle do weekendu!
designed by @jigsawstocker

Kompulsywnie szukałem w przyszłości wydarzenia lub sytuacji, po której rzekomo wszystko miało się zmienić. Jedyne czym w praktyce to skutkowało to kolejnym rozczarowaniem do kolekcji. Mimo wszystko nie ustawałem w poszukiwaniach. Bardzo długo takim punktem zwrotnym miał być każdy kolejny psychodeliczny trip.

Często o tym schemacie mówiło się w kontekście seminariów motywacyjnych. Po niezwykle „emocjonującym” weekendzie ludzie wracali do domów z poczuciem, że mogą przenosić góry. Pół roku później będąc w tym samym miejscu, zapisywali się na kolejne szkolenie.

Ale tak szczerze, czy nie wszyscy robimy dokładnie tak samo, tylko każdy w swoim kontekście?

motywacja
Po chwilowym zachłyśnięciu się pozytywnymi emocjami, często wracamy do punktu wyjścia
designed by @katemangostar

Ślub, nowa praca, mieszkanie, wakacje, nowy rok, koniec pandemii, ceremonia ayahuasca. Jeśli tylko „wydarzy się X” to wtedy wszystko się zmieni.

Nie zmieni się.

A przynajmniej nie zmieniało się u mnie.

Nawet w rzekomo bardziej „świadomym i uduchowionym” środowisku ludzi regularnie zażywających psychodeliki, jest duża grupa ludzi żyjących od ceremonii do ceremonii. Od tripa do tripa z obowiązkowym stałym zwiększaniem dawek. Sam tego doświadczyłem i wpadłem w błędne koło.

To się musi udać

Jeśli podchodziłem do czegoś na zasadzie “to MUSI mi pomóc” to tak naprawdę zrzucałem odpowiedzialność za siebie na czynnik zewnętrzny, który był poza moją bezpośrednią kontrolą.  Przez to zaczynałem się „spinać”, a to zmniejszało prawdopodobieństwo tego że faktycznie wyniosę coś wartościowego z tego doświadczenia.

ayhuasca psychodeliki
W Polsce to nie to samo. Muszę wyjechać do Peru i wtedy wszystko się ułoży
źródło journeymachupicchu.com

Postawa ta w pewnym momencie doprowadziła do tragikomicznej sytuacji.

Jeden z moich „najtrudniejszych” tripów wcale nie polegał na mierzeniu się z jakimiś traumatycznymi obrazami. Wręcz przeciwnie.

Biorąc grzyby byłem właśnie w stanie OCZEKIWANIA że nastąpi życiowa zmiana. Najgorszy był moment kiedy uświadomiłem sobie, że minęło już kilka godzin a ja jedyne co czuję, to poczucie oczekiwania i coraz większego zniecierpliwienia.

Postanowiłem zrobić rozszerzenie tripu terapeutycznego oraz set & setting. Wyjaśnię co według mnie sprawiało, że przez bardzo długi czas nie potrafiłem zmienić wniosków i przemyśleń z tripa na działanie oraz jak sobie z tym poradziłem.

1. Brak celu

Wychodzenie z oklepanej strefy komfortu nigdy nie jest przyjemne. Mógłbym pół roku siedzieć w sercu amazońskiej dżungli i pić ayahuaske do śniadania, a i tak po powrocie do rzeczywistości wprowadzanie zmian wiązałoby się z dyskomfortem.


 

Zawsze będzie nas ciągnęło do natychmiastowej gratyfikacji. Czyli w praktyce do zachowań które w dłuższym horyzoncie czasowym nas unieszczęśliwiają. Niestety w przeciwieństwie do zachowań „produktywnych” dają one natychmiastowy zastrzyk dopaminy.

paradoks szympansa
O natychmiastowej gratyfikacji dużo jest w „Paradoksie szympansa”, który można kupić tutaj

Potrzebny był mi cel, który nada sens „cierpieniu” związanemu z odraczaniem gratyfikacji. Ja go oczywiście nie miałem, a raczej był ale bardzo rozmyty.

„Lepiej poznać siebie” jest zbyt oderwany od rzeczywistości. Wyjaśnia to dlaczego kiedy pojawiały się pierwsze trudności wracałem do starych nawyków.

Rozwiązaniem okazało się sumienne robienie „Koła życia” przed tripem. O tym jak się do tego zabrać poczytasz tutaj.

koło życia
„To zbyt proste” prawda?

2. Zbyt duże oczekiwania

Kolejnym z powodów przez który po tripie wszystko wracało do punktu wyjścia była postawa z jakiej wychodziłem już w trakcie przygotowań. Zakładałem z obsesyjną pewnością, że to TEN TRIP mnie zmieni. Po prostu „w trakcie” położę się i wszystko zrobi się samo.

kiedys bedzie lepiej
Już niedługo wszystko się zmieni, prawda?
designed by @rawpxel

Rano obudzę się już jako oświecona i wysoce zmotywowana osoba. 

Nie da się ukryć, że „w trakcie” dokładnie tak się czułem. Kładąc się spać również byłem przekonany że z takim podejściem się obudzę. Jednak jak to zwykle bywa, oczekiwania nieco rozjeżdżały się z rzeczywistością.

Rozwiązanie?

Pozbycie się jakichkolwiek oczekiwań. Jeśli tylko wyłapywałem myśl mówiącą „Być może teraz jest tak(czyli kiepsko) ale już po tripie będzie inaczej” od razu się do niej dystansowałem.

Teraz wychodzę z innego założenia.

oczkiwanie
Przyjmowanie biernej postawy w dłuższej perspektywie zawsze źle się kończy

Trip to po prostu ciekawe doświadczenie ale po nim będę dokładnie tą samą osobą którą jestem teraz. Nie rozwiąże on żadnego z moich problemów.

Nie odkładam już podejmowania trudnych decyzji na „po tripie” i trzymam się swojej rutyny do samego końca tak jakby tego tripa miało nie być.


 

3. Ciężki powrót do rzeczywistości

Przez większość czasu następnego dnia rano witały mnie trzy rzeczy .

Po pierwsze bałagan w mieszkaniu. W końcu, kiedy osiągałem wyższy stan świadomości to nie w głowie było wyrzucanie papierków do kosza czy zmywanie naczyń. Do tego porozrzucane wszędzie zapisane kartki.

Po drugie zamulenie, obniżony nastrój i ogólne „rozmemłanie”.

Po trzecie wszystkie obowiązki które ignorowałem w ostatnim czasie czekając na tripa właśnie zaczynały dawać znać o swoim istnieniu.

poranki kwas psychodeliki
A miało być tak pięknie
desgined by @jcomp

Każda z nich na swój sposób sprawiała, że kontrast między tym jak czułem się kilkanaście godzin wcześniej, a teraz był jeszcze większy. Jest to o tyle istotna kwestia, że tak naprawdę pierwsze godziny po tripie mogą zdefiniować w jakim stopniu uda mi się wprowadzić nowe nawyki w życie.

Bezpośrednio po tripie łatwiej Ci będzie kształtować nowe nawyki, więc tracenie tego czasu na sprzątanie mieszkania czy odgrzebywania się z zaległych spraw jest moim zdaniem marnotrawieniem tego potencjału.

Wprowadzanie zmian samo w sobie jest trudne, a w połączeniu z porannym „zjazdem” było jeszcze gorsze. Zacząłem więc od wprowadzenia kilku nowych nawyków, które miały sprawić, że następny poranek będzie przyjemniejszy.

Po pierwsze przed pójściem spać sprzątałem mieszkanie.

Po drugie, przed snem zjadałem pełnowartościowy posiłek i piłem witaminowe shoty (pewnie placebo).

Po trzecie rozpisywałem najbliższe działania na następny dzień. Najlepiej żeby były związane z celami jakie określiłem w trakcie tripa. Chodzi o coś prostego, co rano da mi poczucie sprawczości. To jest ten moment kiedy szczególnie potrzebne było mi małe zwycięstwo i dopaminowy kop. Dzięki temu nabieram apetytu na więcej i łatwiej było trzymać się postanowienia.

rano warto isc pobiegac
Rano żeby znowu wejść na odpowiednie obroty potrzebowałem nieco endorfin
designed by @jcomp

Po czwarte, rano obowiązkowy trening. Nie chce się potwornie ale dawka endorfin pozwala mi odświeżyć głowę. Tego dnia wyjątkowo preferuje aktywności gdzie mogę odlecieć myślami czyli w moim przypadku jest to długie wybieganie. Po ponad godzinie na świeżym powietrzu wracam już jako inny człowiek.

4. Wkręcanie się w emocje

Wszystko jest takie oczywiste. Jeśli chcę zrzucić wagę wystarczy, że będę pilnował tego co jem i regularnie ćwiczył po pracy.

Jeśli chcę naprawić relacje z ludźmi, muszę przestać każdego traktować jako potencjalne zagrożenie. Jeśli chcę poczuć się lepiej muszę przestać porównywać się z innymi.

Jak mogłem tego nie wiedzieć?

Jeśli kiedykolwiek byłeś pod wpływem jakiegoś psychodeliku, wiesz jak świetne jest to, że podczas doświadczenia czujesz jak wszystko jest proste i niemal na wyciągnięcie ręki. Jest to zupełnie odmienne od tego jak codziennie postrzegamy rzeczywistość.

psychodeliki cele
Jak wygląda droga do celu. Po lewej-pod wpływem psychodelików. Po prawej-na co dzień

Musiałem sobie uświadomić jedną rzecz. To naprawdę jest takie proste bez względu na to czy to czuję czy nie. Sam fakt, że „wytrzeźwiałem” i ponownie zacząłem wkręcać się w swoje emocje nie sprawił, że magicznie cały proces stał się bardziej skomplikowany.

Chodzi mi o to, że uczucie którego doświadczasz podczas tripa na sto procent zniknie kolejnego dnia. Będziesz mógł sobie je przypomnieć ale i tak wspomnienie to będzie zniekształcone przez Twoje Ja.

Miałem z tym olbrzymi problem bo uczucie jest to tak odmienne od tego co czułem na co dzień, że za wszelką cenę chciałem je utrzymać. Oczywiście jest to niewykonalne, ale i tak udało mi się znaleźć małą furtkę, która pozwoliła mi choć częściowo wykorzystać ten niesamowity stan.

Zapisywanie

Zapisuję tak dużo jak się da podczas tripa. Kiedy nie czuję żadnych ograniczeń określam cele.

pomsly trip
Jeśli po tripie nie mam co najmniej kilku zapisanych kartek to znaczy, że coś zrobiłem źle.
designed by @racool_studio

Jestem świadomy, że w tym stanie jestem „lekko” oderwany od rzeczywistości, więc cele te traktuje na zasadzie eksperymentu. Rozpisuje je i daje sobie dwa miesiące na codzienną pracę nad nimi. W tym czasie sprawdzam jak odpowiada rzeczywistość. Jeśli odpowie dobrze to kontynuuje, jeśli źle to rezygnuje.

Ultra ważne-akceptuję fakt, że rano już nie będę czuł tej ekscytacji i działam POMIMO emocji które się pojawią.

A na pewno pojawi się zwątpienie, strach, dialog wewnętrzny mówiący „przecież to tylko trip, w rzeczywistości TO NIE MOŻE BYĆ TAK PROSTE”. Działanie wtedy może wydawać się bardzo nieintuicyjne.

Będzie nieintuicyjne bo to właśnie „intuicyjne” decyzje każdego dnia sprawiły, że moje życie wyglądało jak wyglądało.

Ostatnia sytuacja. Trzy miesiące temu nie mogłem nigdzie znaleźć stażu (lockdown). Po podjęciu serii „nieintuicyjnych” działań aktualnie kiedy jeszcze więcej placówek się zamknęło, zdobywam doświadczenie w 3 miejscach jednocześnie + ostatnio musiałem odrzucić kolejne dwie propozycje.

getting things done
Chcesz nauczyć się rozbijania celów na kawałki? Praktyczny poradnik znajdziesz tutaj

Zaufaj temu co zobaczysz i zamień to w proces.



5. Wpływ środowiska

Kończył się trip, a ja naładowany świeżą energią postanawiałem się podzielić swoimi spostrzeżeniami i pomysłami z innymi.

Jedyne co dostawałem w zamian to dziwne spojrzenia, uśmieszki albo wręcz „agresję”. Szybko obcinało mi to skrzydła, potęgowało wątpliwości oraz bardzo często zabierało jakąkolwiek chęć na zmianę.

Podobno każdy z nas jest wypadkową 5 osób z którymi najczęściej się spotyka. Nie wiem czy to prawda ale wiem, że środowisko w którym się obracam wpływa na mnie mocniej niż chciałbym to przyznać.

spoleczenstwo
Im dłużej będziesz zależny od aprobaty innych tym gorzej dla Ciebie

Wpływa na to jak postrzegam rzeczywistość, siebie, swoje możliwości. To jak się czuję, jak interpretuję otaczający mnie świat i swoje zachowanie.

Jeśli będę próbował się zmienić szybko sprowadzą mnie „na ziemie” gdyż jak każdy działają według pewnych schematów, a ja właśnie te schematy naruszam. Nie warto tego traktować osobiście gdyż każdy z nas w analogicznej sytuacji zachowuje się podobnie. Podświadomie nie lubimy zmian, więc staramy się im przeciwdziałać.

Rozwiązanie? Stałem się egoistą. A raczej przyjąłem zasadę, że traktuję innych tak jak sam chcę być traktowany i oczekuje tego samego. Może brzmi to brutalnie ale działa.

Nie oczekuję już od nikogo niczego ale tez z nikim się nie liczę i nie pytam o pozwolenie. Żyję według własnych zasad i zachęcam innych do tego samego. Albo ktoś to zaakceptuje albo nie.

Stała się rzecz jak to zwykle bywa paradoksalna. Im mniej zależy Ci na tym co sądzą o Tobie inni tym z większą aprobatą zaczynasz się spotykać i tym głębsze relacje zaczynasz budować.

Dodatkowo zwalnia się masa świeżej energii, którą można wykorzystać do realizacji wizji jaką masz w głowie TickTicku.

6. Stare nawyki-siatka bezpieczeństwa


Z nawykami jest jak z karuzelą. Najwięcej czasu i energii potrzeba aby ją rozruszać, a później wystarczy jedynie podtrzymywać używając ułamka tej siły co na początku. Z drugiej strony kiedy spadniesz wszystko zaczyna się od początku.

karuzela nawyki
Na początku trzeba użyć nieco siły

Jednym z najczęstszych powodów przez który ludzie odpuszczają jest pierwsze potknięcie. Chociaż pisałem aby nie przerywać łańcucha to w przypadku nawyków większego kalibru jest to nieuniknione Rozwiązanie? Stwórz swoją siatkę bezpieczeństwa.

Znajdź najmniejszą, najprostszą rzecz, jakiś fundament który możesz robić zawsze i na który masz realny wpływ.

Przykładowo załóżmy, że chcesz zacząć trenować. W momencie kiedy zamkną siłownie prawdopodobne zrobisz sobie przerwę która potrwa rok albo dłużej. Możesz też rozchorować się i tydzień przerwy zmieni się w 5 miesięcy. W tym przypadku siatką bezpieczeństwa mogłyby być… kroki.

siatka bezpieczenstwa
Zaakceptuj to, że kiedyś upadniesz i się na to przygotuj

Ustal sobie, że w momencie kiedy nie możesz zrobić treningu zrobisz na przykład 10.000 kroków dziennie. Co by się nie działo zawsze możesz chodzić po pokoju i je „nabijać”. W przypadku choroby kiedy nie możesz wstać z łóżka chwytasz telefon/opaskę i ruszasz ręką, a kroki się naliczają. Jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało, na podświadomość to działa.

Kiedy już wyzdrowiejesz nie będziesz miał poczucia, że zaczynasz od początku ale przez to, że codziennie „robiłeś” kroki ( i zyskiwałeś tym małe zwycięstwa) powrót będzie całkowicie bezbolesny.

Każda z tych zmian pozwoliła mi maksymalnie wykorzystać pozytywne efekty jakie niosło ze sobą doświadczenie psychodeliczne

Daj znać, która z nich przyda Ci się najbardziej.



5 4 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Artur
3 miesięcy temu

Hej! Świetny wpis 👏
Największe brawa za punkt z odkładaniem życia na później. Rzadko kiedy się zdarza, że jedna magiczna chwila czy produkt odmieni nasze życie jak w filmach.

Może się to nam nigdy nie przytrafić, a nawet jeśli to z takim podejściem i tak będziemy nieprzygotowani na ten moment więc w ostateczności i tak wyjdą nici z tego.

Życie marzeń jest okupione masa ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Dlatego najlepiej zabrać się za nią już dziś, a najlepiej teraz

Powodzenia! 💪🥳

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x