Psychodeliki nie są drogą na skróty. 9 rzeczy, o których łatwo zapomnieć

Psychodeliki przez lata miały fatalny PR. Dziś wahadło odbiło w drugą stronę.

Coraz częściej mówi się o przełomie, renesansie i nowej nadziei dla osób, którym dotychczasowe metody nie pomogły. Problem zaczyna się wtedy, gdy wyniki badań prowadzonych w kontrolowanych warunkach zamieniamy w prosty komunikat:

„Weź psychodelik, a coś w Tobie w końcu zaskoczy”.

Nie zaskoczy. A przynajmniej nie dlatego, że sama substancja zrobi za Ciebie całą robotę.

Psychodeliczne doświadczenie może na kilka godzin zmienić sposób, w jaki patrzysz na siebie.

Możesz zobaczyć własne myśli z dystansu, połączyć fakty, które wcześniej wydawały się nie mieć ze sobą nic wspólnego, albo poczuć, że po raz pierwszy od dawna wiesz, czego chcesz.

Następnego dnia nadal masz jednak te same relacje, zobowiązania, lęki i nawyki.

I właśnie w tym miejscu zaczyna się najważniejsza część całego procesu.

Zastrzeżenie: psychodeliki w większości pozostają w Polsce nielegalne. Ten tekst ma charakter edukacyjny i służy redukcji szkód. Nie jest zachętą ani instrukcją używania substancji. Pozytywne wyniki badań dotyczą kontrolowanych warunków klinicznych i nie oznaczają, że podobny efekt można bezpiecznie odtworzyć samodzielnie.

Pierwsze doświadczenie psychodeliczne

Jak oniemiały patrzyłem na to jak moje myśli i emocje przechodzą przeze mnie, a ja mogę się im przyglądać tak jakby nie były moje. Do tego jeden wielki kilkugodzinny efekt “aha!” kiedy oglądając retrospekcje ze swojego życia zacząłem rozumieć, dlaczego jestem, jaki jestem i jak to mogę zmienić.

Oczywiście kiedy wróciłem na ziemie dość szybko wciągnęły mnie stare schematy. Nie doświadczyłem żadnej przełomowej zmiany. Spodobało mi się jednak to na tyle, że postanowiłem próbować dalej.

Przenieśmy się nieco w przyszłość. A dokładniej kilka lat i kilkadziesiąt tripów później. To był naprawdę mroczny czas, chyba nigdy nie byłem tak nisko. Nie rozpoczęte studia, rozwalone wszelkie relacje, fatalna sytuacja finansowa, sypiące się zdrowie.

Do tego  brak nadziei, że kiedykolwiek będzie lepiej. Co ciekawe, im niżej spadałem tym moje ego stawało się coraz większe. Mój żal do zepsutego świata, który mnie nie „rozumie” skutkował coraz większą frustracją.

Dziś, jestem już w zupełnie innym miejscu. W kilku kontekstach nie uwierzyłbym, że może być tak dobrze. W kilku wciąż jest dużo do poprawy jednak wiem co mam robić i widze światełko w tunelu.

Gdybym mógł cofnąć się o te kilka lat do tyłu i dać sobie wskazówkę przed pierwszym tripem to byłaby to właśnie ta lista.

Na pewno oszczędziłaby mi kilku błędów i wielu naprawdę mrocznych lat.

Mam nadzieję, że również i Ty coś z niej weźmiesz dla siebie.

Wstęp – pierwszy wgląd jeszcze niczego nie zmienia

Jedną z najbardziej charakterystycznych części doświadczenia psychodelicznego jest poczucie, że nagle wszystko stało się jasne.

Widzisz swoje schematy. Rozumiesz, skąd wzięły się pewne decyzje. Przez chwilę potrafisz przyglądać się myślom i emocjom, zamiast automatycznie traktować je jak prawdę.

To potrafi zrobić ogromne wrażenie.

Tyle że zrozumienie mechanizmu nie oznacza jeszcze, że przestał on działać.

Możesz dokładnie wiedzieć, dlaczego uciekasz od bliskości, odkładasz ważne decyzje albo sabotujesz własne plany. Następnego dnia ten sam lęk pojawi się ponownie. Być może trochę łatwiej będzie Ci go zauważyć, ale nadal będziesz musiał zrobić coś innego niż dotychczas.

Wgląd jest początkiem. Zmiana zaczyna się dopiero wtedy, gdy przekładasz go na zachowanie.

I właśnie dlatego:

Psychodeliki są tylko narzędziem

jak działają psychodeliki

Do Polski dociera coraz więcej informacji o badaniach nad terapeutycznym wykorzystaniem psychodelików. W medialnym skrócie często ginie jednak wszystko, co znajduje się pomiędzy podaniem substancji a wynikiem badania.

Kwalifikacja uczestników. Kontrolowane warunki. Przygotowanie. Opieka specjalistów. Dalsza praca psychologiczna. Kryteria wykluczenia. Ryzyko działań niepożądanych.

Zostaje prostsza opowieść: ktoś przyjął substancję i poczuł się lepiej.

A stąd już tylko krok do założenia, że „terapia psychodeliczna” oznacza doświadczenie zorganizowane samodzielnie w wolny weekend.

Nie oznacza.

Psychodelik nie jest regulatorem nastroju ani magicznym sposobem na naprawienie „zepsutej” głowy.

U części osób doświadczenie nie przyniesie oczekiwanego efektu. U części może nasilić trudności albo zostawić je z większym chaosem niż wcześniej.

Jeśli doświadczenie już się wydarzyło, ważniejsze od pytania „co poczułem?” staje się pytanie „co zrobię z tym, co zobaczyłem?”.

Bez tej drugiej części nawet najmocniejszy wgląd może zostać tylko intensywnym wspomnieniem.

Oczywiście dzięki Integracji Doświadczenia psychodelicznego można to przekuć w coś pozytywnego i względnie stałego – jednak jest to wynik pracy PO samym doświadczeniu, a nie efekt substancji, która w jakiś magiczny sposób cały czas działa w tle.

Początkiem tego procesu jest zastanowienie się po co chcesz po nie sięgnąć? Czy spróbowałeś już innych metod? Jaki masz plan jeśli okaże się, że w Twoim przypadku psychodeliki nie zadziałają jak powinny albo wręcz pogorszą Twój stan? Co zrobisz z wnioskami, jakie wyciągniesz z tripa?

Jeśli chcesz aby faktycznie było co integrować – postaraj się szczerze odpowiedzieć sobie na te pytania.

Nie polegaj na psychodelikach

jak działają psychodeliki

„Jeszcze jedno doświadczenie i w końcu zrozumiem, czego mi brakuje”.

„Po następnym będę wiedział, jaką decyzję podjąć”.

„Już niedługo wszystko się zmieni”.

Tak zaczyna się bardzo niewygodny układ. Człowiek odkłada własne życie do momentu, w którym kolejny wgląd ma dać mu jasność, motywację albo pewność.

Przez kilka godzin rzeczywiście może ją poczuć.

Potem wraca codzienność. A razem z nią niepewność, zmęczenie i stary sposób reagowania. Jeśli nic nie zostało przełożone na zachowanie, pojawia się rozczarowanie. Łatwo wtedy uznać, że poprzednie doświadczenie było za słabe albo że zabrakło jeszcze jednego elementu.

Najbardziej użyteczne pytanie brzmi wtedy:

Czy czekam na kolejny wgląd, czy robię już coś z tym, co wiem teraz?

Im więcej sprawczości oddajesz substancji, tym mniej zostaje jej po Twojej stronie.

Psychodeliczny stan umysłu jest chwilowy. Pozwól mu odejść

jak działają psychodeliki

Dzień po intensywnym doświadczeniu wszystko może wydawać się prostsze.

Wiesz, co jest ważne. Nie masz ochoty wracać do rzeczy, które Ci nie służą. Czujesz spokój, jasność i motywację. Czasem pojawia się wręcz wrażenie, że właśnie zaczynasz życie od nowa.

Ten stan mija.

Nie dlatego, że doświadczenie „nie zadziałało”. Po prostu każdy stan emocjonalny jest chwilowy. Pamięć blednie, wracają obowiązki, a dawne schematy ponownie zaczynają domagać się uwagi.

Próba utrzymania szczególnego samopoczucia za wszelką cenę zwykle kończy się frustracją. Im bardziej chcesz odtworzyć tamtą jasność, tym boleśniej zauważasz, że już jej nie czujesz.

Bezpieczniej jest zachować to, co konkretne.

Jeśli doświadczenie już się wydarzyło, zapisz najważniejsze wnioski własnymi słowami. Nie wszystkie. Wybierz jeden, który da się przełożyć na zachowanie w zwykłym tygodniu.

Stan może odejść. Efekt pracy, którą włożysz może zostać na zawsze.

Zintegruj jedno doświadczenie, zanim weźmiesz się za drugie

jak działają psychodeliki

Pytanie, czy psychodeliki uzależniają w klasycznym sensie, potrafi odciągnąć uwagę od znacznie bardziej praktycznego problemu.

Można nie odczuwać fizycznego przymusu i jednocześnie zbudować relację, w której każde kolejne doświadczenie staje się obietnicą rozwiązania życia.

Schemat jest prosty. Pojawia się nowy wgląd, ale za nim nie idzie działanie. Z czasem jasność znika, więc człowiek szuka następnego wglądu. Każde doświadczenie dokłada kolejną warstwę interpretacji, a codzienność stoi w miejscu.

To przypomina uczenie się bez końca. Czytasz jeszcze jedną książkę, robisz kolejny kurs i oglądasz następny materiał, bo ciągle czujesz, że przed działaniem musisz zrozumieć jeszcze jedną rzecz.

Czas leci. Okazje przepadają. Niepewność rośnie.

Jeśli poprzednie doświadczenie nie ma jeszcze żadnego realnego przełożenia na Twoje życie, kolejne może dołożyć więcej szumu zamiast odpowiedzi.

Integracja nie polega na wyciśnięciu z doświadczenia wszystkich możliwych znaczeń. Polega na sprawdzeniu, które z nich są najważniejsze oraz które przeżywają zderzenie z rzeczywistością.

Psychodeliki nie są drogą na skróty

„Kiedy już otrzymasz wiadomość, odłóż słuchawkę. Prostym jest, że substancje psychoaktywne odgrywają rolę instrumentu, jak mikroskop, teleskop czy telefon. Biolog nie siedzi nieskończenie z okiem przyklejonym do mikroskopu, lecz patrzy chwilowo przez okular, by następnie pracować nad tym, co zobaczył.”

Są to legendarne już słowa Alana Wattsa, brytyjskiego filozofa, który od kuchni widział co działo się w Stanach w latach 60

Ostatnio czytając instrukcję dla terapeutów prowadzących sesje psychodeliczne na Uniwersytecie w Yale moją uwagę zwrócił jeden fragment.

Dotyczył on różnic między terapią psychodeliczną, a tym czego doświadcza część klientów, którzy trafiają do nieodpowiedniego psychiatry.

„Masz problemy ze snem? Odczuwasz niepokój? Jesteś ciągle poddenerwowany? Takie mamy czasy. Zresztą Twój mózg źle pracuje, a na to nie masz wpływu. Masz tutaj tabletkę, która powinna rozwiązać Twoje problemy. Po prostu bierz ją codziennie i pozwól jej działać, a wszystko będzie dobrze.”

jak działają psychodeliki

Zazwyczaj jest dobrze.

Przynajmniej do czasu.

Pomijając wszelkie skutki uboczne takie podejście uczy klienta, że jego zdrowie jest zależne od czynnika zewnętrznego. Przyjmij bierną postawę i rób co Ci mówię.

Tak samo działają domorośli szamani – „przyjedź do mnie na sesje i w jeden wieczór rozwiążą się wszystkie Twoje problemy”.

Psychoterapia wspomagana psychodelikami, o której obecnie mówi się w badaniach jest tego całkowitym przeciwieństwem. Bez Twojej pracy własnej, która ostatecznie jest WAŻNIEJSZA niż sam psychodelik w najlepszym razie zyskasz wspomnienie, że doświadczyłeś czegoś niesamowitego. Jednak samo wspomnienie nie wystarczy żeby Ci pomóc.

Nie chodzi o przeciwstawianie psychodelików farmakoterapii. Chodzi o coś prostszego: samo doświadczenie – podobnie jak sam lek – nie zastępuje pracy nad zachowaniem, relacjami i codziennością.

Jeśli ktoś oczekuje, że psychodelik zadziała sam, prawdopodobnie się rozczaruje. Najważniejsza praca często zaczyna się wtedy, gdy niezwykły stan już minął i trzeba wrócić do zwykłego życia.


Prawdopodobnie będzie trudniej niż ci się wydaje

jak działają psychodeliki

Wyobraź sobie poranek po doświadczeniu, które dało Ci poczucie jasności.

Wiesz już, co trzeba zrobić. W teorii wszystko układa się w prostą sekwencję.

Potem przychodzi wieczór i pojawia się napięcie. Pierwsza decyzja pociągnie za sobą następną. Ktoś może się z Tobą nie zgodzić. Być może będziesz musiał z czegoś zrezygnować albo przyznać, że od dawna omijasz oczywisty problem.

Łatwo wtedy pomyśleć: „Skoro czuję opór, to może jeszcze nie jestem gotowy”.

Mijają dni. Potem tygodnie. Wspomnienie jasności coraz bardziej przypomina sen.

Zmiana rzadko wygląda tak dobrze w zwykły wtorek, jak wyglądała w głowie chwilę po przełomowym doświadczeniu. Nadal może być jednak właściwa.

Jeśli doświadczenie już się wydarzyło, wybierz jeden mały, namacalny ruch.

Zapisz decyzję, zanim umysł ponownie zacznie z Tobą negocjować.

Nie po to, żeby udowodnić, że doświadczenie było wartościowe. Po to, żeby sprawdzić jak Ci jest z tym co chcesz wprowadzić w realnym życiu.

Każdy kolejny dzień zwłoki będzie oddalał Cię od pozytywnego zintegrowania doświadczenia. Do momentu aż całkowicie się ono rozmyje, a Ty wrócisz do punktu wyjścia.

Bo wbrew temu co może mówić Ci chwilowy zastrzyk motywacji, zmiana siebie i swojej rzeczywistości to często samotna podróż wbrew całemu światu, który będzie chciał, abyś pozostał starą wersją siebie.

Im później zaczniesz, tym będzie Ci trudniej pozostać konsekwentnym.

Uważaj na „afterglow”

jak działają psychodeliki

Afterglow to określenie krótkiego okresu po doświadczeniu, w którym część osób opisuje większy spokój, jasność albo motywację.

Sam stan może być przyjemny. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna udawać zmianę.

Przez kilka dni wszystko wygląda dobrze. Nie potrzebujesz planu, bo przecież już wiesz, co robić. Trudności wydają się mniejsze, a stare nawyki jakby straciły swoją siłę.

Potem entuzjazm słabnie. Wracają lęk, zwątpienie i wcześniejsze sposoby reagowania. Jeśli potraktujesz to jako dowód porażki, łatwo zatęsknić za kolejnym doświadczeniem, które ponownie przywróci jasność.

W ten sposób można nakładać na siebie kolejne intensywne przeżycia, nie kończąc pracy z żadnym z nich.

Afterglow nie jest dobrym momentem na składanie sobie wielkich obietnic. Lepiej potraktować go jak chwilowe ułatwienie i sprawdzić, co zostaje, gdy emocje wracają do zwykłego poziomu.

Plan przydaje się właśnie wtedy, gdy już nie czujesz się wyjątkowo.


Zintegrowałem doświadczenie psychodeliczne. To już?

integracja doświadczenia psychodelicznego

Łatwo wyobrażać sobie integrację jak dojście do miejsca, w którym wszystko wreszcie stanie się jasne.

Osiągniesz cel. Pozbędziesz się dawnych schematów. Przestaniesz czuć niepewność. Problemy znikną, a Ty będziesz już wiedział, co robić dalej.

Rzeczywistość jest mniej widowiskowa.

Możesz wykonać ogromną pracę i nadal odczuwać strach. Możesz uporządkować jeden obszar życia i zobaczyć, że za nim czeka następny. Ludzie nie zaczną bić brawo, a codzienność nie zmieni się w sielankę.

Problemy nie zawsze znikają. Czasem zmienia się ich kaliber. To, co kiedyś było sufitem, staje się podłogą.

Różnica polega na tym, że nie potrzebujesz już szczególnego stanu, żeby wiedzieć, w którą stronę iść. Potrafisz zauważyć wątpliwości i nadal zrobić kolejny krok.

Po tym najłatwiej poznać, że doświadczenie zostało realnie zintegrowane: nie musisz do niego wracać, żeby utrzymać kierunek.

Psychodeliki mogą pokazać Ci coś ważnego. Nie przeżyją jednak za Ciebie ani jednego zwykłego dnia.

I właśnie w tych zwykłych dniach rozstrzyga się, co naprawdę zostało z całego doświadczenia

Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy w zrozumieniu swojego doświadczenia – zostaw wiadomość

P.S. Nie zachęcam do spożywania wyżej wymienionych substancji. W Polsce wciąż pozostają nielegalne, a pozytywne wyniki badań dotyczą wykorzystania ich w warunkach klinicznych. Osobiście nie biorę udziału w takich sesjach, a jedynie pomagam je zintegrować.

4.5 33 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Adam
Adam
4 lata temu

Świetny artykuł, znalazłem kilka wartościowych wskazówek dla swojego rozwoju. Dzięki

2
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x